Archiwa tagu: głupiec

Moc szacunku

To, co szanujesz będzie w twoim życiu wzrastało, a to, czym gardzisz będzie niszczało.

Od wczesnej młodości miałem o 25 lat starszego ode mnie mentora, Johna Daigle. Nauczył mnie wielu praktycznych rzeczy, między innymi pragmatycznego podejścia do życia. Jedną z lekcji, którą starał mi się wpoić była ważność szacunku. Powtarzał mi:

– Andrzej, pamiętaj, że szacunek ma kolosalne znaczenia w budowaniu udanego życia. Jest pewna zasada, którą moglibyśmy nazwać zasadą szacunku. Działa w taki sposób, że to, co w swoim życiu szanujesz będzie wzrastało, natomiast to, czym gardzisz, będzie niszczało. Bądź człowiekiem szacunku i świadomie buduj kulturę szacunku, a Bóg będzie ci błogosławił, twoje życie będzie rozkwitało i doświadczysz pomyślności.

Gdy w młodości słuchałem jego słów, to całkowicie rozmijałem się z ich znaczeniem. Temat szacunku wydawał mi się wtedy mało istotny. Było to dla mnie jedno z tych zagadnień, które starzy ludzie powinni uczyć młodych, takich jak: myj zęby i nie deptaj zieleni. Jednak dzisiaj, gdy postarzałem się, to rozumiem, jak wielki wpływ zasada szacunku ma na człowieka. Widziałem wiele przykładów wspaniałych rzeczy, które rozkwitły w wyniku szacunku, a także wiele przykładów zniszczenia, które wniosły pogarda i poniżanie.

Czytaj dalej  ›

Jak dowiedziałem się, że jestem głupcem, ale nie zrozumiałem przesłania

marcin_zamozny_2015W 1996 roku, gdy jeszcze prowadziłem amatorski teatr laki zostałem zaproszony na dziesięciodniowe szkolenie do Stanów Zjednoczonych. To była wspaniała przygoda i fascynujący czas. Z całej Ameryki zjechali się lalkarze, autorzy scenariuszy, brzuchomówcy, klauni i inni tego typu zapaleńcy oraz oryginały. Szkolenie odbywało się w dużym miasteczku akademickim. W ciągu dnia chodziłem na różnego rodzaju warsztaty, a wieczorem podziwiałem wspaniałe występy teatralne. Były niesamowite. Najbardziej zapadł mi w pamięci występ przy użyciu lalek fluorescencyjnych świecących w ciemności.

Któregoś wieczora jechałem na tylnym siedzeniu z dyrektorem służby chrześcijańskiej, która zorganizowała to szkolenie. Prowadził auto, obok niego siedział Brytyjczyk, ewangelista, który spędzał wiele czasu na przemawianiu w Afryce. Obydwoje byli około pięćdziesiątki i mówili o obciążeniu, jakim dla organizmu i zdrowia mogą być częste podróże i intensywna praca zawodowa. Rozmowa zeszła na odpoczynek. Okazało się, że obydwaj uwielbiają grę w golfa. Więc przez następne kilka minut z ożywieniem rozmawiali o uprawianiu tego sportu.

Miałem wtedy 23 lata. Moim jedynym zainteresowaniem i pasją było głoszenie Jezusa. Żyłem kazaniami, chrześcijańskim teatrem lalki i przemawianiem na ulicy. Gdy tak ich uważnie słuchałem pomyślałem sobie: Świat ginie bez Jezusa, a oni grają sobie w golfa? Przecież to nienormalne. Co to za niskie standardy życia i chrześcijaństwa?

Czytaj dalej  ›