Moja definicja skutecznej służby wśród dzieci

logo_RKD_noweMoja definicja skutecznej służby wśród dzieci jest nietypowa, bo to pewien obraz. To drzewo zasadzone nad strumieniami wód, które wydaje owoc we właściwym czasie! Tak jak obrazuje to nasze logo Kościoła Dziecięcego. Dzieci są owocami tej służby, dzieci, które zachowują swoje doświadczenia z Bogiem i przechodzą na następny etap, aby poznawać  Boga  jeszcze bardziej i jeszcze mocniej w dojrzałym życiu. Przy tym cały czas są świadectwem swojej wiary i odważnie przyznają się do tego, kim jest ich Bóg tak, aby ludzie wokół nich mogli Go doświadczyć w taki sam sposób. Skuteczna służba wśród dzieci rośnie, przynosi dobre owoce, daje schronienie i stoi niewzruszenie na fundamencie PRAWDY w relatywnym świecie wartości.

7 sekretów służby wśród dzieci

1. Dlaczego nie skorzystać z tego, co przygotowali inni?

W służbę wśród dzieci zaangażowana jestem już od dwunastu lat. Tak wielu rzeczy nauczyłam się w tym miejscu! Kto tutaj kogo miał uczyć? Wśród pracowników dziecięcych, w zespole w naszym kościele, często rozmawiamy o Tym, że prowadzenie nabożeństw dla dzieci to jest coś, z czego my korzystamy najpierw, a w drugiej kolejności dzieci. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim ze względu na bardzo dobre i zdrowe nauczanie, które wprowadziliśmy jedenaście lat temu i do tej pory stosujemy, czyli podręczniki Becky Fischer. Uznajemy, że jeśli ktoś już wypracował dobre metody i przygotował materiały do pracy z dziećmi, przy tym piękne nauczanie wiary, to jest właśnie to, czego my chcemy dla naszych dzieci.  Jedna z lekcji dla mnie, jest taka, że dobrze korzystać z tego, co jest już przygotowane i stanowi dobre ziarno. Nie znaczy to, że nie możemy stworzyć czegoś sami, często przygotowujemy nasze własne nauczanie dla dzieci, ale jeśli chcemy tworzyć Kościół Dziecięcy oparty na systematycznej pracy zespołu, potrzebujemy pewnej stałości i schematu, którego moglibyśmy się trzymać. Dzięki temu nie marnujemy energii i zasobów i możemy angażować się nie tylko w cotygodniowe nabożeństwa dla dzieci, ale również organizujemy różne dodatkowe rzeczy, jak eventy otwarte, rozwijamy również pracę Ruchu Kościoła Dziecięcego. Dodatkowo każdy, kto kiedykolwiek nauczał dzieci na podstawie materiałów Becky Fischer przyznaje, że to dla niego była świetna lekcja teologii i wiary.

2. Więcej luzu

Drugą rzeczą, którą widzę wyraźnie, czego ja osobiście uczyłam się, to oddawanie kontroli Bogu. Ja przygotowuję się najlepiej jak mogę i jak potrafię na dany moment, jestem kreatywna i w miarę możliwości staram się wprowadzać wszystkie pomysły, jednak i tak ostateczny efekt należy do Boga i nie ma się co spinać. Czasem wydaje mi się, że dzieci nie słuchają, wciąż przeszkadzają, a potem okazuje się, że tak dużo usłyszały, tak pięknie zareagowały na wezwanie do modlitwy. Muszę być całkowicie zależna od Niego, to chyba w każdym aspekcie naszego działania dla Boga sprawdza się, jednak wśród dzieci jest naprawdę bardzo istotną sprawą. Kiedy pracujemy z dziećmi nauczając ich czegokolwiek, potrzebujemy być bardzo delikatni i poddani Duchowi Świętemu, abyśmy zachęcali je do dobrych wyborów i rzeczy, które podobają się Bogu nie wymuszając tego w żaden sposób. Najważniejszy zatem jest pewien dystans i zaufanie przede wszystkim do Boga, któremu zależy na naszych dzieciach zdecydowanie bardziej niż nam i o tym potrzebujemy zawsze pamiętać!

 3. Nie rób tego sam/a

Na początku, kiedy rozpoczynaliśmy służbę Kościoła Dziecięcego wiele rzeczy robiłam sama, to był etap przekazywania wizji, ale jednocześnie działania i prowadzenia nabożeństw. Nie był to łatwy czas dla mnie i często czułam się przeogromnie zmęczona, bo wiele rzeczy robiłam sama. Stopniowo uczyłam się angażować osoby z zespołu, powierzać odpowiedzialności, zapraszałam rodziców do współpracy, a od kilku lat powierzam wiele zadań w prowadzeniu nabożeństw dzieciom. Widzę, że to uczy mnie pokory i zależności od innych. Ja i Bóg stanowimy cudowny zespół, ale to jest zadanie Kościoła, aby wzajemnie zasilać się i aby nikt w tym miejscu nie czuł, że jest sam, a już na pewno nie służył sam. Kościół to zależność od innych – służba dla dzieci to jeszcze większa zależność od innych. Ja np. mam wielką wyobraźnię i jestem osobą kreatywną, ale zupełnie nie umiem doprowadzić do tego, aby rzeczy z moich wyobrażeń pojawiły się w realnym wydaniu, tymczasem jest kilka osób w naszym Kościele, niezwykle zdolnych, które potrafią te wizje zrealizować. To jest piękne, kiedy Kościół współdziała! Nie bądźmy w służbie samotni!

13316846_1160858330611942_5199482539271563371_o

4. Duch Święty działa, nawet jak tego nie widzisz

Boże Słowo mówi, że ziarno pracuje na początku w ukryciu, jeszcze w glebie, to moment, kiedy niczego nie widzimy, co nie znaczy, że to, co zasialiśmy nie przyniesie owocu. Chociaż może nam się wydawać, że ziarno umarło, to tak ma być! Uczę się tego cały czas, że moim zadaniem jest siać z wiarą, a owoc, to kwestia czasu, więc nie zawsze będę go widzieć od razu. W służbie dla dzieci bardzo uczę się cierpliwości. Nie jest to dla mnie łatwe, bo jestem osobą, która lubi szybkie efekty, tutaj jednak jest  proces, w którym my zasiewamy, ktoś inny podlewa a Bóg daje wzrost, więc czasem trzeba poczekać i zaufać, że Duch Święty działa, nawet jak tego nie widzimy.

5. Działaj!

Kiedy Nehemiasz usłyszał o tym, w jakim stanie są mury Jerozolimy, tak bardzo poruszyło to jego serce, że zaczął modlić się i pościć, ale nie skończył na tym, zabrał się do działania. Robił różne kroki wiary, które doprowadziły go do zwycięstwa, odbudował – nie sam! – mury Jeruzalem w pięćdziesiąt dwa dni. To były konkretne działania skupione na celu. Jeżeli chcemy, aby dzieci w naszym kościele wzrastały w Bogu, aby doświadczały Jego mocy i ekscytowały się tym, że idą do swojego kościoła, gdzie spotkają się z Bogiem, potrzebujemy zacząć działać. Może trzeba zastosować nowe rozwiązania organizacyjne, może zacząć zbierać finanse na zakup ciekawych pomocy, może zachęcać osoby do przyłączenia się do służby. Zawsze jest co robić, ważne, abyśmy nie poprzestawali na zauważaniu braków i potrzeb, abyśmy nie poprzestawali na modlitwie i poście, ale zaczęli działać z intencją zbudowania silnej służby wśród dzieci w naszych Kościołach.

6. Angażuj dzieci

W naszym Kościele Dziecięcym co tydzień mamy nabożeństwa dla dzieci. Tak jak na nabożeństwach dla dorosłych u nas również jest uwielbienie i kazanie, a także słowo przed kolektą, dodatkowo mamy „werset mocy” – czyli przewodni werset nabożeństwa, „ćwiczenie miecza” (czyli wyścigi w wyszukiwaniu wersetów biblijnych związanych z tematem nauczania), a także gry, zabawy i poczęstunek. Tych elementów nabożeństwa jest naprawdę dużo i nawet jeśli zaangażowane są w jedno nabożeństwo dwie osoby dorosłe, widzimy, że jest potrzeba, aby również innym delegować pewne mniejsze odpowiedzialności. Ponieważ chcemy, aby dzieci już na tym etapie uczyły się czym jest Kościół i służenie Panu Bogu, branie odpowiedzialności, dzielenie się talentami. Bardzo intencjonalnie angażujemy dzieci w różne tematy. To niezwykłe chwile, kiedy patrzymy na dzieci, kiedy na przykład uczą swoich kolegów i koleżanki „wersetu mocy”, robią to bardzo kreatywnie i z zaangażowaniem. Dzieci potrafią więcej niż myślimy, niż nam się wydaje, potrzebujemy w nie uwierzyć i dawać im odpowiedzialności nawet, gdy ryzykujemy jakość wykonania, jakkolwiek częściej dzieci zaskakują nas swoimi pomysłami i wykonaniem. Nie bójmy się podnosić im poprzeczki i stawiać wyzwania!

7. Dziel się wizją

13316846_116085833061Kościół potrzebuje znać wizję z jaką pracujemy wśród dzieci. Chcemy włączać jak najwięcej osób w naszą pracę, ponieważ bardzo wierzymy, że dzieci w Kościele to skarb – nasz wspólny skarb, którego potrzebujemy strzec i chronić. Kiedy cały Kościół zna wizję pracy wśród dzieci możemy pokazywać dzieciom nie tylko werbalnie, jak ważne są dla Kościoła, ale to staje się kościelnym DNA – to, że dzieci są Przyszłością, to, że już teraz tworzą Kościół i traktujemy je serio, absolutnie nie umniejszając ich doświadczeniom duchowym, ich przeżyciom z Bogiem. To niezwykle ważne, abyśmy jako Kościół patrzyli na dzieci z wizją przyszłości i brali odpowiedzialność TERAZ za ich rozwój duchowy. Widzimy, że świat cały czas edukuje nasze dzieci, pojawiają się ciągle nowe pomysły ze świata humanizmu i bardzo popularnej dziś tolerancji. Oczywiście bardzo chcemy, aby nasze dzieci kochały ludzi, których spotykają na swojej drodze, jednak ważne jest abyśmy uczyli dzieci Prawdy, abyśmy pokazywali im Boże wzorce. Nie chcemy, aby dzieci upodabniały się do wzoru tego świata. W dzisiejszym świecie służba dla dzieci nie może być tylko zabawą, to walka o wpływy, to wielka odpowiedzialność duchowa. Dlatego potrzebujemy pokazywać Boże wzorce, Jego Prawdę nie tylko dzieciom, ale również całemu kościołowi, abyśmy wszyscy pracowali na dziedzictwem, nad tym, co pozostawimy naszym dzieciom, jaki fundament położymy pod ich dorosłe chrześcijaństwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>