Czy wywierasz pozytywny wpływ?

terry-vlisidis-SFEvfN01-ao-unsplash

Najgorszym nieszczęściem mądrego człowieka jest brak możliwości wywierania wpływu.

Herodot

Ludzie mądrzy pragną wywierać wpływ. Nie wynika to z żądzy władzy, czy też z chęci zaspokojenia swoich własnych małostkowych ambicji, ale z realnej potrzeby, która jest w naszym społeczeństwie. Potrzebujemy, aby mądre osoby zajmowały swoje miejsca w społeczeństwie i wywierały dobry wpływ. Miejsce wpływu nie może pozostawać puste. Jeśli nie zajmą go ludzie z klasą, to zajmą je inni, ale ktoś je zająć musi.

Czytaj dalej  ›

Kościół Łaski w Jeleniej Górze

Naszą historyczną podróż zwiedzania ewangelickich kościołów łaski rozpoczęliśmy od Kożuchowa, potem odwiedziliśmy Żagań. Tym razem kierujemy się do Jeleniej Góry. Nasz docelowy obiekt zwiedzania jest położony w  centrum miasta przy ulicy 1 Maja 45. Jest to największa budowla sakralna Jeleniej Góry. Od momentu jej wybudowania do roku 1947 była to świątynia kościoła ewangelicko-ausburskiego. Obiekt nie uległ zniszczeniu podczas ostatniej wojny światowej czy dewastacji po jej zakończeniu, został zachowany do dnia dzisiejszego w doskonałym stanie. Od 1948 roku został przejęty przez kościół rzymskokatolicki i stał się Kościołem Garnizonowym Wojska Polskiego. Czytaj dalej  ›

Bóg nie zapomina


Dzisiaj, robiąc porządki w moim biurze, aby przygotować je do przeprowadzki do Krakowa znalazłem swoją listę próśb modlitewnych z sierpnia 2013 roku, czyli sprzed 6 lat.

Nawet nie pamiętałem tej listy, ale musiałem używać jej w modlitwie, ponieważ zaznaczałem na niej różne rzeczy.

Na liście jest 17 próśb, takich jak wyjazd do USA, zakup nieruchomości, powrót dziecka do zdrowia, wzrost przychodu itp. Jednym słowem, były to prośby o ważne dla mnie rzeczy.

Czytaj dalej  ›

Kościół Łaski w Żaganiu

rp_IMG_0257-768x1024-768x1024.jpgObecny wpis poświęcony jest wycieczce historycznej do Żagania, aby zobaczyć drugi z sześciu Kościołów Łaski (niem. Gnadenkirchen), które zapisały się na trwałe w historii Śląska. Ostatnio odwiedziliśmy pierwszy z tych kościołów w Kożuchowie, a w zasadzie jedynie ocalałą ruinę jego wieży. Grupa Kościołów Łaski powstała w Jeleniej Górze, Kamiennej Górze, Miliczu, Kożuchowie, Żaganiu i Cieszynie. W Żaganiu podobnie jak w Kożuchowie ocalała jedynie wieża kościoła, która została adoptowana przez lokalne władze na wieżę widokową miasta. Czytaj dalej  ›

Georg Schmidt (1709-1785), pierwszy misjonarz w Afryce Południowej

Georg Schmidt (1709-1785)

Georg Schmidt (1709-1785).

Ostatni wpis podróży historycznych poświęcony był miastu Niesky. Podczas zwiedzania cmentarza Boże Pole w tej miejscowości uwagę naszą zwróciła  istniejąca przy jednej z alei płyta i drzewo poświęcone pamięci Georga Schmidta (zdjęcie). Zostały one ufundowane przez chrześcijan Braci Morawskich z Południowej Afryki jako forma wdzięczności za to co uczynił dla tamtej części świata. To stało się  głównym motywem odkrycia biografii tej osoby. Czytaj dalej  ›

Uczenie się właściwego reagowania na trudnych i toksycznych ludzi

Niektórzy ludzie są jak kaktusy. Z zewnątrz mogą nawet wydawać się piękni, ale zbyt bliski kontakt z nimi kończy się cierpieniem. Zdarza się, że takie „kaktusy” mamy w rodzinie, sąsiedztwie, pracy, a nawet w kościele.

Relacje z ludźmi są niezwykle ważne, ponieważ tworzą nasze życie. Ponoć odpowiadają one za 85% naszej życiowej satysfakcji. Więzi z innymi mogą zarówno przyczyniać się do budowania nas i naszego życia, jak i do burzenia oraz niszczenia; mogą być zarówno życiodajne, jak i śmiercionośne. Co więcej siła i wpływ relacji ma na nas wzmocniony wpływ, gdy mamy do czynienia z autorytetami i przywódcami. Z tego też powodu warto do sfery relacji międzyludzkich podchodzić świadomie, zgłębiać ją i w tym obszarze mądrze, proaktywnie budować. Szczególnie odnosi się to do trudnych i toksycznych ludzi, którzy są częścią życia każdego człowieka.

Czytaj dalej  ›

Pytania, z którymi warto zmierzyć się na półmetku swojego życia

IMG_7672_norway_78192uwjm29837

Czterdziestolatek dotarł na pewną górę, niektórzy czterdziestolatkowie bardzo szybko. Warto na tej górze się zatrzymać, aby zadać sobie kilka ważnych pytań i poczekać na właściwe odpowiedzi. W przeciwnym razie można kontynuować życiową podróż w złym kierunku i pogubić się, a także skrzywdzić innych. Na tym etapie łatwo też o życiową katastrofę.

Czytaj dalej  ›

Moja droga w służbie dla dzieci

Nie – SPEKTAKULARNY POCZĄTEK

Moja służba dla dzieci rozpoczęła się dość dziwnie, bo wcale nie wyrosła z wielkich marzeń, ani ogromnej pasji służenia następnemu pokoleniu. Wszystko zaczęło się od wypełnienia miejsca potrzeby, tak po prostu. Zostałam poproszona o zajęcie się tematem uwielbienia u dzieci. Byłam częścią zespołu uwielbienia, więc moja liderka zaproponowała mi, abym zobaczyła, jak to jest z tymi najmłodszymi w Kościele. I podjęłam się prowadzenia uwielbienia wśród dzieci. Okazało się, że wcale nie jest to takie proste zadanie, jakie mogłoby kojarzyć się ze stereotypowym obrazkiem „słodkich dzieciaków”.  Zobaczyłam, że to ogromne wyzwanie, zważywszy na to, że nie wyobrażałam sobie, aby właściwym było samo odśpiewanie piosenek. Okazało się, że oprócz poprowadzenia po prostu ładnego śpiewania nie miałam pojęcia jak to zrobić, żeby dzieciaki, tak jak dorośli mogli spotkać się podczas uwielbienia z Bogiem.

Czytaj dalej  ›

Czy wykorzystujesz do budowania swojego życia zasadę siania i zbierania?


Czy widziałeś kiedyś piękny ogród, który powstał przez przypadek i sam dba o swoje piękno? Tak samo rzecz się ma z udanym życiem. Nie jest ono efektem przypadku, ale świadomej pracy.

Zasada siania i zbierania

W swoim życiu żniemy to, co zostało w nie zasiane – przez nas, lub innych.

Żyjemy w świecie rządzonym przez przyczyny i skutki. Nasze życie jest między innymi rezultatem tego, co w nie zasialiśmy, a także, co zasiali w nie inni.

Zrozumienie funkcjonowania tej zasady może pomóc nam mądrzej budować swoje życie, ponieważ to, co dzisiaj robimy ze swoim życiem, a także komu i co pozwalamy w nie siać, tworzy naszą przyszłość. Jeśli będziesz mądrze podchodził do tego procesu, to będziesz pozytywnie oddziaływał na swoje życie.

Popatrz na swoje życie jak na ogród

Prowadzenie ogrodu wymaga świadomej i proaktywnej pracy

Jeśli pozostawisz jakikolwiek ogród sam sobie, to zdziczeje. Co więcej, chwasty zasiewają się same, natomiast piękne rośliny trzeba sadzić i pielęgnować. Wydobywanie z ogrodu piękna wymaga świadomej pracy, czasu i nakładów finansowych.

Czytaj dalej  ›

Nie próbuj stać się człowiekiem renesansu

Jeśli będziesz próbował być mistrzem we wszystkim, nigdy nie podniesiesz się ponad przeciętność.

Thomas Edison

Czy musisz być wszechstronnie uzdolniony?

Czy chciałbyś być człowiekiem renesansu?

Leonardo_selfCzasami człowiekiem renesansu nazywa się osobę wszechstronnie utalentowaną, posiadającą rozległą wiedzę z różnych dziedzin.[1] Wybitnym przykładem człowieka renesansu (jego archetypem) jest Leonardo da Vinci (ur. 1452, zm. 1519). Był on włoskim malarzem, architektem, filozofem, muzykiem, pisarzem, odkrywcą, matematykiem, mechanikiem, anatomem, wynalazcą, geologiem, rzeźbiarzem. Był jednym z najbardziej utalentowanych ludzi w historii. Jest uznany za jednego z najwybitniejszych malarzy. Jako inżynier, Leonardo tworzył projekty wyprzedzające jego czas, opracowując koncepcje śmigłowca, czołgu, wykorzystania podstaw tektoniki płyt, podwójnego poszycia burt statku i wiele innych innowacji. Doprowadził do znacznego wzrostu poziomu wiedzy o anatomii, budownictwie lądowym i hydrodynamice. Dodatkowo zaznaczył swoją obecność także w dziedzinie architektury, rzeźby, filozofii i pisarstwa, choć te zajęcia odgrywały mniejszą rolę w jego życiu. Do dziś przetrwało 7 000 stron jego notatników z rysunkami, szkicami naukowymi i notatkami.[2]

Czytaj dalej  ›

Moje Matulowanie

Z archiwum, proszę nie regulować odbiorników!

Z archiwum, proszę nie regulować odbiorników!

Macierzyństwo, takie szlachetne słowo, a tak siermiężnie i srogo dźwięczy w moich uszach. Niesie przesłanie o doskonałości, powadze, sztywności i ciężarze. Cóż, tak je słyszę…

Choć od ponad dwudziestu lat dane mi jest cieszyć się dwiema córkami, to nigdy nie nazwałabym tego co robię z nimi i dla nich macierzyństwem. Już prędzej dorastaniem, dojrzewaniem albo, po mojemu, matulowaniem, gdyż “Matulą” ochrzciły mnie lata temu.

Zanim zostałam mamą, nie zdążyłam się stosownie wyedukować w tej materii. Jakoś temat mnie nie kręcił. O rodzicielskich blogach nikt nie słyszał, bo internetów nie było. Ćwierć wieku temu literatura branżowa prezentowała się mizernie, a to co przez przypadek wpadło w moje ręce, niosło idealistyczne przesłanie dla niepokalanych matek karmicielek, czyli nie dla mnie, boleśnie świadomej swych niedoskonałości.

Czytaj dalej  ›