„Wyskokowe” urodziny


Udało mi się zrealizować moje marzenie! 2 maja skoczyłam w tandemie z 4000m. Od ponad 2 lat marzyłam o skoku spadochronowym, który postanowiłam połączyć z akcją charytatywną. Przy okazji pragnę serdecznie podziękować wszystkim darczyńcom – jesteście wspaniali!

Pracując nad tym projektem, nauczyłam się kilku rzeczy o naturze marzeń, o Bogu i o sobie. Oto kilka  lekcji, które sobie uświadomiłam:

Lekcje na temat marzeń

Nauczyłam się, że pomiędzy „zrodzeniem” się marzenia, a jego realizacją jest pewien okres czasu, który może być kluczowy. Od tego, co się wydarzy w tym okresie zależy, czy marzenie się spełni.

W międzyczasie przychodziły do mnie myśli typu: Po co to robić? To jest głupie i niepraktyczne… To wyrzucanie pieniędzy w błoto… To się nie powiedzie…Itd.

Podejmowałam próby realizacji tego marzenia, ale zawsze coś stawało na mojej drodze (np. odwołano skoki w mojej miejscowości, a następne miejsce było oddalone o 200 km). Marzenie to stawało się coraz bardziej odległe, więc na jakiś czas je porzuciłam. Jednak, tak naprawdę, głęboko w moim sercu nadal żyło i co jakiś czas powracało do mnie. Podjęłam więc następną próbę, która się powiodła. Okazało się, że będę w okolicach lotniska, z którego odbywają się skoki a w dodatku będzie to w moje urodziny.

Nauczyłam się więc, aby nie porzucać marzeń, nawet jeśli wydają się trywialne. Nie zawsze można je zrealizować od razu, ale warto czekać, zachować nadzieję i nie dać się zniechęcić.

Poza tym wierzę, że jeśli jakieś nasze marzenia są głęboko w naszych sercach, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że daje nam je sam Pan Bóg. Warto je „odkopać” i choć ich realizacja może wydawać się odległa, należy mieć otwarte serce.

Aby marzenie nie umarło, nie można go zaniechać. Należy przynosić je do Boga i pamiętać o nim. Należy pozwolić mu rosnąć w nas, aż przyjdzie odpowiedni czas i miejsce na jego realizację. Czas ma tu kluczową rolę, ale o tym i o czekaniu napiszę następnym razem.

Nie porzucajcie więc ufności waszej, która ma wielką zapłatę. Albowiem wytrwałości wam potrzeba…

Hebrajczyków 10:35

Lekcje na temat życia z Bogiem

O Panu Bogu nauczyłam się także kilku rzeczy.

Bill Johnson ostatnio na Twitterze napisał coś, co mnie bardzo ujęło:

Jeśli coś liczy się dla ciebie, to liczy się też dla Boga. (If something matters to you – it matters to Him.)

Uzmysłowiłam sobie, że Bóg potraktował moje pragnienie poważnie, ponieważ dla mnie było ono ważne. On szanuje pragnienia naszego serca, a nie niszczy ich. Interesującym jest to, że nawet tak niepraktyczna i obiektywnie nieistotna rzecz jak skok ze spadochronem też liczy się dla Boga.

Bóg ma o nas staranie.

1 Piotra 5:7

Moim instruktorem był pan Jurek. (Kamerzysta Jacek Jabłoński)

Pan Bóg wykorzystał to doświadczenie, aby nauczyć mnie kilku lekcji o swoim charakterze i relacji z Nim.  Skok odbywał się z instruktorem, do którego byłam przypięta bardzo mocno i bezpiecznie specjalną uprzężą. Moim instruktorem był pan Jurek, który jest doświadczonym i odpowiedzialnym profesjonalistą. W momencie lotu oraz podczas spadania rozmawiał ze mną, informując mnie o tym, co się będzie działo. Nigdy bym się nie odważyła skoczyć sama. Natomiast z doświadczonym instruktorem czułam się tak bezpiecznie, jak na ziemi – co prawda lekko musiał mnie wypchnąć z samolotu :).

Uświadomiłam sobie, że tak właśnie jest z Panem Bogiem. On jest najlepszym instruktorem. A do tego, jakim doświadczonym! Wieki praktyki i to z najlepszymi – Abrahamem, Mojżeszem, Jozuem i innymi. Z Nim nawet najtrudniejsze wyzwania nie wzbudzają lęku.

Nawet jeśli nam się wydaje, że tracimy kontrolę, On jednak zawsze wie, co robić i jak nam pomóc. Jeśli z Nim współpracujemy, „miękkie i bezpieczne lądowanie” jest zapewnione… Bóg wie jak pomóc nam wylądować dokładnie tam, gdzie zaplanował i na pewno nas nie porzuci w momencie, gdy najbardziej Go będziemy potrzebować.

Kiedy mówimy Mu „Tak”, czasami wydawać się będzie, że zabiera nas wysoko, a potem-spadamy. Jednak jeśli nie będziemy opierać się Jemu, wówczas, tak jak napisano w jednej z popularnych piosenek, możemy po prostu „rozłożyć skrzydła i lecieć”, wiedząc z kim spadamy, a także będąc pewnymi, że Bóg wie, co robi. Żyjąc z Bogiem możemy mieć niesamowitą frajdę, a także realizować nasze marzenia a Bożą Wolę traktować jako przygodę.

Z Nim jesteśmy bezpieczni. Najważniejszą więc rzeczą jest upewnienie się, że jest się blisko Niego.

Lekcje dotyczące nawyków

Jeśli chodzi o mnie, to nauczyłam się kilku podstawowych lekcji:

  1. Nie poddawać się.
  2. Nie przestawać marzyć.
  3. Czekać.
  4. Podejmować trud wyzwań, pamiętając, że życie z Nim to przygoda.

Pomimo tego, że był to „tylko skok ze spadochronem”, nauczyłam się mnóstwa cennych lekcji, a także doświadczyłam radości i poczucia wolności. Do dziś, gdy o tym piszę mam uśmiech na twarzy. Swoją drogą, to nigdy w życiu nie wyprodukowałam tyle adrenaliny :).

A ty, o czym marzysz?

Czy jesteś gotowy, aby we właściwym momencie „wyskoczyć”?

Podziel się z nami swoimi myślami i odczuciami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>