Nie obrażać się na życie

Powołanie i pasja to jeszcze nie wszystko. Bez odpowiedniego przygotowania i zapłacenia ceny odniesienie znaczącego sukcesu jest niemożliwe.

Gdy byłem z Dorotą jeszcze w narzeczeństwie, wzięliśmy udział w dość dużej konferencji dla osób zainteresowanych pracą misyjną. To było wartościowe wydarzenie. Podsumowując je, jego organizator powiedział, że pragnie pomóc osobom powołanym na misje.

– Dla każdego znajdzie się miejsce, – mówił rozentuzjazmowany – potrzebujesz tylko umówić się ze mną na rozmowę. Każdemu pomożemy, wystarczy tylko być powołanym i mieć serce dla misji.

Jego słowa bardzo mnie podekscytowały. Oczywiście umówiłem się na rozmowę. Parę dni później pojechałem do niego do domu. Uważnie wysłuchał mojego monologu o tym, jak wydaje mi się, że jestem powołany na misje, a potem zadał mi rzeczowe pytanie:

– Jakie języki obce znasz biegle?

– Uczę się angielskiego i rosyjskiego – odpowiedziałem – ale nie znam ich biegle.

– Ile masz fakultetów i jakie?

– Fakultety? – zapytałem. – Ja w ogóle nie mam wykształcenia wyższego. Ukończyłem tylko szkołę biblijną w Anglii, a teraz uczę się korespondencyjnie u Amerykanów.

– No dobrze, a jakie masz znajomości? Którzy pastorzy stoją za tobą i cię popierają? Czy stoi za tobą chociaż jeden wpływowy pastor?

– Nie, nie mam takich znajomości.

– Synu, – popatrzył mi w oczy – gdy będziesz miał inne odpowiedzi na te pytania, to zgłoś się do mnie, a ci pomożemy.

Pomyślałem sobie rozżalony: Gdybym miał inne odpowiedzi na te pytania, to po co miałbym się do ciebie zgłaszać? Bardzo zabolała mnie i moją żonę ta sytuacja. Poczuliśmy się oszukani i rozczarowani. Jednak gdy dzisiaj, z perspektywy wielu lat w służbie i pracy misyjnej wspominam rozmowę z tym człowiekiem, to widzę ją w zupełnie innym świetle niż odebrałem ją, gdy byłem młody. Wtedy mnie zabolała, natomiast dzisiaj rozumem, że ten człowiek wskazywał na reguły, które według niego kryły się za pracą misyjną. Współczesne, profesjonalne misje potrzebują profesjonalistów z wyższym wykształceniem, którzy biegle posługują się językami obcymi. Poza tym, za misjonarzem powinni stać przywódcy, cieszący się autorytetem, którzy wesprą go i otworzą mu drzwi, opatrując swoim patronatem. Ważnym tematem są również finanse, ponieważ misje zawsze były i będą kosztowne. Jedyną rzeczą, co do której mam dzisiaj zastrzeżenia to sposób, w jaki zostało mi to zakomunikowane. Człowiek ten mógł jeszcze na konferencji uczciwie powiedzieć, jakich kandydatów na misje poszukuje, bez zwodzenia jej uczestników, że wystarczy samo powołanie i serce do misji. Zaoszczędziłoby mi to dzień podróży do niego. Choć z drugiej strony była to dla mnie cenna lekcja, która nauczyła mnie, że powołanie i pasja to jeszcze nie wszystko – do realizacji swojej misji trzeba się przygotować i zapłacić cenę.

Nie ma sensu obrażać się na życie. Kieruje się ono pewnymi regułami i zasadami. Mogą nam się one nie podobać, możemy się z nimi nie zgadzać, ale one istnieją. Oczywiście kuszącym jest przyjąć postawę: To się mnie nie dotyczy. Ja nie będę konformistą. Jestem ponad tym. Zbuntuję się przeciwko systemowi i jego regułom, i odniosę sukces. Można tak zakładać, tym bardziej, że mamy przykłady ludzi, którym się udało, zwróć jednak uwagę na to, że takich osób jest niewiele. Obawiam się, że ich historie są wyjątkiem, który potwierdza regułę.

Typowy człowiek, aby móc dojść do miejsca, w którym zbuntuje się przeciwko regułom i z sensem dla siebie będzie przeciwko nim grać, najpierw musi zgodnie z nimi postępować. Pomyśl, na przykład o Pablo Picasso, który najpierw tworzył sztukę zgodnie z przyjętym kanonem, a dopiero później zaczął grać sprzecznie z regułami.

72897a3e17eb8e010ba84eadb7dd4af6

Życiowa lekcja

Tylko niewielu odnosi sukces wbrew regułom. Nie obrażaj się na nie. One stanowią pewne granice, kierunek, porządek i bezpieczeństwo, którego potrzebuje większość ludzi. Ucz się tych zasad i według nich graj (przynajmniej na początku).

Czasami za obrażaniem się na życie i buntem przeciwko regułom stoi tylko i wyłącznie buta, czy też niechęć do zapłacenia ceny i pragnienie pójścia na skróty. Często chcielibyśmy wartościowe rzeczy zdobywać szybciej i mniejszym kosztem, ale nie zawsze jest to możliwe. Często okazuje się, że drogi na skróty, to ślepe uliczki. Jeśli w nie wejdziemy, to stracimy czas i niepotrzebnie nadłożymy drogi.

Zastanów się

  • Co powinieneś uczynić, aby przygotować się do realizacji swojego powołania i być w stanie wypełnić swoje przeznaczenie?
  • Jaką cenę powinieneś zapłacić, aby twoje zamierzenia stały się rzeczywistością?
  • Jakie reguły obowiązują na drodze, którą dla siebie wybrałeś? Dlaczego?
  • Czy jest coś, przeciwko czemu, na tej drodze powinieneś się zbuntować? Jeśli tak, to w jakim celu, w jaki sposób i kiedy?

Photo credit: Tomasz Bazyliński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>