Jeśli zacząłeś żyć w pośpiechu, zwróć uwagę na to, aby zdążyć zrobić to, co najważniejsze


W latach 2000 – 2002 wykładałem na Białorusi w sieci szkół biblijnych. Jednym z moich ulubionych studentów był Dima. Uczył się wraz ze swoją żoną Mariną.

Łącznie na Białorusi mieliśmy około pięciuset studentów. Trudno pamiętać wszystkich. Dimę zapamiętałem. Przygotowywał się do pełnoetatowej służby pastorskiej. Zwykle na zajęciach siedział w jednym z ostatnich rzędów. Czasami, zamiast robić notatki z historii kościoła, czy też z teologii systematycznej, opowiadał innym studentom dowcipy i kilkanaście osób słaniało się na krzesłach, trzymając się za brzuchy i tłumiąc śmiech.

Dima pracował jako asystent pastora w jednym ze zborów. Nasze drogi co jakiś czas się przecinały do czasu, gdy zmuszony byłem wyjechać z Białorusi i na osiem lat straciłem z nim kontakt.

W grudniu, ubiegłego roku, skontaktował się ze mną, rozmawialiśmy na Skypie. Mieliśmy naprawdę głęboką i poważną rozmowę. Powiedział mi, że pracuje jako pastor i prowadzi swój własny zbór gdzieś pod Mińskiem. Dowiedziałem się także wtedy, że ponad rok temu, w tym samym czasie, zarówno u niego, jak i u jego ukochanego synka uaktywnił się rak. Obydwoje wylądowali na onkologii, w dwóch zupełnie różnych szpitalach. Był to prawdziwy szok dla Mariny, jego żony. Jeździła pomiędzy tymi dwoma szpitalami, prócz tego próbowała opiekować się dwójką pozostałych dzieci, z których jedno było niemowlęciem.

Po kilku miesiącach ich mały synek zmarł. Natomiast Dima, pomimo tego, że cierpiał na raka próbował żyć i służyć Bogu, będąc czynnym pastorem. Wykonywał obowiązki pastorskie na tyle, na ile pozwalał mu nowotwór.

W rozmowie z nim uderzyło mnie w jak różnych perspektywach funkcjonujemy. Zarówno on, jak i ja mówiliśmy z perspektywy pastorów, jednak on mówił jako pastor chory na nowotwór złośliwy, natomiast ja byłem zdrowym człowiekiem. To niesamowite, jak punkt z którego patrzymy na życie wpływa na nasze postrzeganie i interpretację rzeczywistości.

Punkt z którego patrzymy na życie wpływa na nasze postrzeganie i interpretację rzeczywistości.

Dima poprosił mnie, abym kupił dla niego w Polsce koloratkę i przesłał na Białoruś. Obiecałem, że zrobię to i wkrótce się z nim skontaktuję. Po tej rozmowie całkowicie wciągnąłem się w wir rzeczywistości. Wylądowałem w szpitalu, później pochłonął mnie natłok rozmaitych, mniej lub bardziej ważnych spraw.

Przez kilka tygodni myślałem o tym, żeby jak najszybciej skontaktować się z Dimą i porozmawiać. Poza tym, wiedziałem, że powinienem przesłać mu koloratkę, ale ciągle coś się działo. Podróżowałem, wykonywałem dziesiątki rozmów telefonicznych, napisałem całą masę e-maili, spotykałem się z ludźmi, tłumaczyłem Amerykanów, wykładałem, załatwiałem mnóstwo spraw niecierpiących zwłoki…

Co jest ważne?

Gdy wróciłem z podróży i wszedłem do swojego biura z dwoma torbami pełnymi papierów, „karteluszek” i wizytówek do uporządkowania, spojrzałem na moje biurko. Było całe zawalone stertami skryptów, wydrukowanych e-maili i innych dokumentów.

Włączyłem komputer i zacząłem zastanawiać się od powinienem rozpocząć? Co jest najważniejsze?

Przewaliłem stertę papierzysk i wtedy mój wzrok padł na monitor komputera. Miałem wiadomość na Skypie. Otworzyłem program. Czekały na mnie tam trzy zdania, napisane przez Marinę, żonę Dimy: „Привет это Марина. Дима умер. 19 февраля”. („Cześć, to Marina. Dima umarł. 19 lutego”.)

Pomyślałem sobie wtedy: „Jasna cholera!” Odłożyłem wszystko i zadzwoniłem do Mińska, aby porozmawiać z jego żoną.

Dima miał nowotwora kości z przerzutami do płuc. Na dziesięć dni przed jego śmiercią, choroba nieoczekiwanie „uderzyła” ze wzmożoną siłą. Słabł w oczach. Lekarze powiedzieli, że w każdej chwili może nastąpić krwotok a wtedy umrze od zakrztuszenia się krwią.

Modlili się, aby Bóg się nad nim zmiłował i dał mu umrzeć we śnie.

19 lutego powiedział do żony:

– Kochanie, muszę już zasnąć…

Wiedziała, że mówi o swoim odejściu. Zamknął oczy i zasnął. 90 minut później przestał oddychać.

Zostawił żonę i trójkę małych dzieci.

Był młodszy ode mnie.

Gdy skończyłem rozmawiać z jego żoną, nagle to wszystko, czym byłem zaprzątnięty do tego momentu, nie miało już  znaczenia.

Usiadłem.

Co jest naprawdę ważne?

Przez ostatnie tygodnie robiłem wiele pilnych i ważnych rzeczy. Spieszyłem się, aby zrobić tyle, ile dam radę. Ale minęły tygodnie intensywnej pracy, a ja wcale nie zrobiłem tego wszystkiego, co uważałem, że naprawdę powinienem zrobić.

Moje biurko było zawalone stertą papierzysk i list niewykonanych zadań.

Nie zadzwoniłem do Dimy, aby porozmawiać z nim i zapewnić go o mojej przyjaźni i o tym, że jestem z nim. Że cieszę się, że był moim studentem. Dlaczego tego nie zrobiłem? Dlaczego nie wysłałem mu koloratki, o którą mnie prosił?

Przecież to było takie proste. Kilka minut… Wystarczyło poprosić księgową w kościele, aby kupiła ten kawałek plastiku i wysłała go do Mińska, a ona zrobiłaby to od ręki.

Po prostu, źle oceniłem to, co jest naprawdę ważne i co należy zrobić. Dima, gdy do mnie zadzwonił przygotowywał się do odejścia. Chciał pozamykać swoje sprawy. Nie byłem na tyle mądry, aby to rozpoznać i uczynić z mojej strony to, co powinienem. Dałem się wciągnąć w wir pilnych spraw, w wyniku tego rozminąłem się z tym, co miało prawdziwe znaczenie i z perspektywy czasu było naprawdę ważne.

Jeśli zacząłeś żyć w pośpiechu, zwróć uwagę na to, aby zdążyć zrobić to, co najważniejsze.

Jeśli twoje życie toczy się w zawrotnym tempie, zastanów się, czy nie lekceważysz czegoś, co ma naprawdę duże znaczenie. Często pośród ważnych spraw, można przeoczyć to, co najważniejsze.

Jest wiele rzeczy pilnych, które walczą o naszą uwagę i czas, ale my musimy nauczyć się dostrzegać te, które są najważniejsze.

Jeśli masz do przeprowadzenia jakąś ważną rozmowę, przeprowadź ją jak najszybciej. Ta druga osoba może na ciebie nie poczekać…

DSC05674

Już dziś podejmij decyzję, że uczynisz coś, co ma naprawdę znaczenie!

Photo credit: Ewa Połeć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>