Jak stałem się pożeraczem żab


W 2010 roku poziom mojego niepokoju cały czas się nasilał. Moje życie było zalewane narastającą falą żab. To był koszmar. Ze wszech stron przybywało malutkich żab, dużych, a nawet ropuch. Było ich coraz więcej, a ja próbowałem udawać, że ich nie ma. Nie potrafiłem się zmusić, aby coś z nimi zrobić.

Mój problem polegał na tym, że przez minione 10 lat, gdy rozpoczynałem i przystępowałem do pracy, zaczynałem od robienia rzeczy, które sprawiały mi przyjemność, a żaby spychałem na później, za każdym razem wmawiając sobie, że zajmę się nimi w drugiej połowie dnia, albo pod koniec tygodnia. Jednak gdy nadchodziła druga część dnia, albo koniec tygodnia, nie miałem ani siły, ani ochoty, aby coś z nimi zrobić. W wyniku tego nigdy nic z nimi nie robiłem.

Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok moich żab przybywało. Niektóre zdychały śmiercią naturalną, ale reszta żyła całymi latami, wpatrując się we mnie swoimi małymi, paskudnymi ślepkami, czekając, aż coś z nimi zrobię. Niektóre nawet przeobraziły się w olbrzymy. W końcu, jesienią  2010 roku w moim życiu było już tak wiele żab, że czułem się dotknięty ich plagą, tak jak Egipcjanie, którzy zostali porażeni przez Boga. (Z tym, że ci ludzie byli dotknięci plagą, natomiast moje żaby były owocem zaniedbań.) Nie potrafiłem normalnie żyć i funkcjonować. Czułem się tak, jakby żaby mnie zalewały i paraliżowały. Mój poziom życia i służby był obniżony, przez cały czas odczuwałem duży dyskomfort psychiczny i męczyło mnie narastające poczucie porażki. Czułem się jak kompletny nieudacznik we wszystkich dziedzinach życia.

W końcu nastąpił dzień, kiedy miałem już tego wszystkiego serdecznie dosyć!

Któregoś dnia stanąłem w moim biurze i powiedziałem sobie: Mam już tego dosyć! Dłużej tak nie mogę funkcjonować. Albo moje żaby, albo ja. Musisz się chłopie ruszyć i coś zmienić w swoim życiu.

Ból, który wywołały we mnie moje żaby stał się tak duży i intensywny, że okazał się większy niż niechęć do zrobienia czegoś z moimi zaniedbaniami.

Zrozumiałem, że nie rozszerzę granic swojego życia i służby, i nie odniosę przeznaczonego mi sukcesu, dopóki nie zacznę systematycznie rozprawiać się ze swoimi żabami.

Problem polegał na tym, że przez 36 lat życia instynktownie uciekałem przed tym, co było dla mnie nieprzyjemne. W ten sposób uczyniłem je gorszym niż mogło i powinno być. Pewnego dnia podjąłem decyzję, że każdego roboczego dnia, zanim zrobię cokolwiek, szczególnie zanim zabiorę się za coś, co jest dla mnie przyjemne, najpierw zjem przynajmniej jedną żabę. Więc moim celem było rozprawienie się z minimum pięcioma żabami w tygodniu. W ten sposób planowałem oczyścić i uporządkować swoje życie, a także odzyskać nad nimi kontrolę i przestać zmagać się z poczuciem winy, że unikam robienia tego, na czym powinienem się skupić w pierwszej kolejności.

Wykonuj najpierw rzeczy najtrudniejsze i najbardziej nieprzyjemne.

Andrzej Bubrowiecki

Na początku było mi naprawdę ciężko.  Z trudnością zmuszałem się do konsumowania moich żab, do robienia rzeczy, które czasami odkładałem całymi latami, ale stopniowo, żaba po żabie, zacząłem oczyszczać moje życie od zaniedbań. Z czasem wynurzyłem się spod swoich żab. W moim życiu pojawiał coraz większy porządek. Zaczęła rozwijać się samodyscyplina. Miałem coraz lepsze samopoczucie, a także przekonanie, że prowadzę bardziej odpowiedzialne i zrównoważone życie. Wiedziałem, że obrałem szybszą drogę do osiągnięcia mojego przeznaczenia.

Tak jak od ziarnka do ziarnka gromadzi się miarka, tak też realizacja małych zadań w końcu prowadzi do odnoszenia sukcesów i doświadczania przełomu.

Nawyk

Stopniowo połykanie żab stało się moim nawykiem. Każdego roboczego dnia, zanimplaga_zab_1 przystąpiłem do przyjemnych zadań, najpierw zjadałem przynajmniej jedną żabę. Zaczynałem dzień od zrobienia czegoś nieprzyjemnego, co musiało być zrobione, (np. wykonywałem telefon, na który nie miałem ochoty, robiłem małe porządki, odstawiłem samochód na warsztat itp.), dopiero potem wynagradzałem się poprzez przystąpienie do prac, które sprawiały mi przyjemność.

Z czasem weszło mi to tak bardzo w krew, że były takie tygodnie, kiedy każdy roboczy dzień zaczynałem od zlikwidowania trzech żab. To sprawiło, że byłem bardziej skuteczny i zdyscyplinowany, a w moim życiu pojawił się porządek. Nie jestem nawet w stanie opisać, jak wielki, pozytywny wpływ wywarło to na rozwój mojego charakteru i samopoczucia.

Graphic credit: commons.wikimedia.org, bible encyclopedia of archimandrite Nikiphor (1891 year)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>