Gdy miałem żal do Boga

Czy glina może powiedzieć do tego, kto ją formuje: Co robisz?

Izajasza 45:9b

Ze względu na zawód, który wykonuję, w życiu spotkałem wielu ludzi, którzy mieli żal do Boga. Najczęściej ku temu były ważne powody, takie jak na przykład życiowe tragedie. W moim przypadku zdarzyło się raz, że miałem żal do Boga z głupiego powodu. U podstaw mojego bezsensownego żalu był mój perfekcjonizm dysfunkcjonalny.

Kiedy miałem dwadzieścia lat Bóg powołał mnie do pracy misyjnej. Przygotowanie się do mojego specyficznego powołania wymagało ode mnie biegłego opanowania języka angielskiego i rosyjskiego. Z pracą nad opanowaniem tych języków wiąże się u mnie kilka lekcji, które w znacznym stopniu wpłynęły na moje myślenie i uwolniły mnie do prowadzenia szczęśliwszego i bardziej satysfakcjonującego życia, ale zanim powiem jakie to lekcje, wspomnę o dwóch znaczących trudnościach, z którymi się zderzyłem.

Dwie trudności

Pierwszą trudnością było to, że Bóg nie obdarzył mnie darem do nauki języków obcych. Są urodzeni lingwiści, którzy stosunkowo szybko opanowują języki. Niestety okazało się, że ja do takich osób nie należę. Nie mam słuchu i naprawdę zmagałem się z opanowaniem wymowy. Nie potrafiłem zapamiętać słów, ani zdań. Gdy uczyłem się rosyjskiego, przez pierwsze dwa lata nic nie rozumiałem. Kiedy po raz pierwszy przejrzałem podręczniki do gramatyki języka rosyjskiego, byłem przerażony. Ludzie dawali mi też do zrozumienia, że powinienem się poddać, bo nie mam daru do języków. Co więcej, gdy zacząłem używać obydwu języków, niektórzy śmiali się ze mnie, mówiąc, że mój akcent jest beznadziejny.

Bolało mnie to, tym bardziej, że w tym czasie zmagałem się z niską samooceną i kompleksami. Każdą krytykę, szyderstwo i odrzucenie odbierałem osobiście. Jednak postanowiłem, że się nie poddam.  Uważałem, że jeśli Bóg powołał mnie na misje, to znaczy, że dzięki Niemu jestem w stanie opanować języki obce. Poza tym, jak miałbym podróżować i pracować jako misjonarz bez znajomości języków obcych?

Druga trudność była związana z okresem, w którym uświadomiłem sobie, że nigdy nie będę władał językami obcymi doskonale. Z jakiegoś powodu zakładałem, że jeśli będę pilnie uczył się języków, dużo czytał i będę zanurzony w kulturze, w której ludzie posługują się tymi językami na co dzień, to opanuję je doskonale – będę mówił bez polskiego akcentu, będę mówił poprawnie gramatycznie i nie będę mylił słówek. Jednak któregoś dnia, po ponad dwudziestu latach używania języków obcych, uświadomiłem sobie, że nigdy nie będę władał angielskim i rosyjskim doskonale. Rozmawiałem wtedy przez telefon po rosyjsku z pastorem z Białorusi. W pewnym momencie moja żona zaczęła śmiać się z mojej wymowy i doboru słów. W tej chwili dotarło do mnie, że moja znajomość języków już zawsze będzie niedoskonała. W obydwu językach mogę czytać, pisać, rozmawiać i przemawiać. Mogę nawet tłumaczyć, ale nigdy nie będę mógł posługiwać się nimi doskonale, zawsze będę ułomny – są one moją słabością.

Dla mnie, osoby zmagającej się z perfekcjonizmem dysfunkcjonalnym, było to powodem dużej frustracji i bólu. Języki są moim głównym narzędziem w pracy misyjnej, jednak z chwilą, gdy tylko otwieram swoje usta, zdradzam swoją niedoskonałość. To mnie bolało. To mnie stresowało. To mnie blokowało. Ale co więcej, miałem o to żal do Boga.

Tak naprawdę, aby w pełni zrozumieć problem, który próbuję tutaj naświetlić musisz mieć jakieś doświadczenie z perfekcjonizmem. Wielu by pomyślało: O co ci chodzi człowieku? Przecież potrafisz czytać, pisać, rozmawiać, przemawiać i tłumaczyć. Co więcej jest jeszcze potrzebne? W czym jest problem? Otóż problem był w tym, że w tej dziedzinie, która była dla mnie ważna, JA byłem NIEDOSKONAŁY, wyróżniałem się – tzn. inni mogli widzieć, że jestem niedoskonały. To była moja słabość, której się wstydziłem. Bałem się wyśmiania i odrzucenia. I choć może wydawać się to zupełnie dziecinne, naiwne i nieracjonalne, miałem o to żal do Boga. Bolało mnie, że powołał mnie na misje, do podróży, przemawiania i pracy z inteligencją, ale przy tym nie obdarzył mnie darem lingwistyki. Nie rozumiałem dlaczego, jeśli mam być misjonarzem, nie mogłem DOSKONALE opanować rosyjskiego i angielskiego? Dlaczego mam ten cierń w swoim ciele? Dlaczego mam tę rysę na swojej służbie? Dlaczego, gdy szkolę liderów i przemawiam, nie mogę brzmieć DOSKONALE?

Kim jestem, aby spierać się z Bogiem?

8mbdd0phxgy-joshua-earleZ moją dziecinną postawą pomogło mi poradzić sobie następujące retoryczne pytanie, które stawia Pismo Święte:

O człowiecze! Kimże ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: Czemuś mnie takim uczynił?

Rzymian 9:20

Człowiek często ma pewne wyobrażenie o tym, jak powinien zachowywać się Bóg, czym powinien się kierować i jak powinien postępować z tymi, których wybiera. Ale prawda jest taka, że to On jest Garncarzem, a my jesteśmy tylko gliną w Jego rękach. Z drugiej strony, dlaczego mielibyśmy nie ufać Stwórcy Wszechświata, który podtrzymuje wszystko siłą swojego Słowa? Skąd u nas myślenie, że my wiemy lepiej, co jest dobre dla nas, dla innych i dla Królestwa Bożego? Jeśli Bóg chce, aby ktoś był wybitnym lingwistą, to go takim tworzy. Jeśli Bóg uważa, że dla kogoś wystarczającym jest posługiwać się językami obcymi w sposób dobry, ale niedoskonały, jest to wystarczającym.

Możemy w pełni zaufać Bogu. Jego wybory, zamysły i łaska są doskonałe. Co więcej, warto Mu zaufać i poddać się, aby z czasem stać się częścią Jego doskonałego dzieła, nad którym pracuje na przestrzeni tysiącleci.

Jak paradoksalnie by to nie brzmiało, prawda jest taka, że niedoskonali my, możemy być częścią doskonałego dzieła Bożego.

Perfekcjonizm dysfunkcjonalny – korzeń wielu problemów    

Moje zmagania z językami pomogły mi uzmysłowić sobie, że mam poważny problem, który kontroluje i wyniszcza moje życie – jest nim perfekcjonizm dysfunkcjonalny. Jest on negatywną cechą charakteru, która wykrzywia postrzeganie siebie, innych i rzeczywistości, a także przeszkadza w prowadzeniu dobrego, szczęśliwego i udanego życia. Skonfrontowanie się z tą dysfunkcją nauczyło mnie kilku ważnych lekcji o mnie, Bogu, życiu i służbie.

5 ważnych prawd, które warto sobie przyswoić

1. Bóg czyni niezwykłe rzeczy w oparciu o to, co zwykłe, przeciętne i niedoskonałe

Mój język rosyjski i angielski jest niedoskonały, ale Bogu najwyraźniej nie przeszkadza to, aby używać mnie jako misjonarza. Biblia mówi o zwykłych, przeciętnych i pospolitych rzeczach, które użył Bóg, aby uczynić coś niezwykłego (np. laska, ślina, kamień, szczęka ośla).

Tu nie chodzi o to, aby we wszystkim być wyjątkowym, ponad przeciętnym i doskonałym, ale o to, aby być gotowym na użycie przez doskonałego Boga wraz z tym wszystkim, co się ma do swojej dyspozycji.

Co więcej, gdy czytamy Biblię, to widzimy, że Bóg wybiera zwykłych i niedoskonałych ludzi do niezwykłych i ważnych zadań. Więc tu nie chodzi o to, na ile ja jestem doskonały, ale na ile jestem w stanie podać się doskonałemu Bogu.

2. Tu nie chodzi o to, na ile ja jestem doskonały, ale o to, na ile ukazuję na doskonałego Boga

Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. (2 Kor 4:6-7)

Każdy z nas jest jak kruche i niedoskonałe naczynie gliniane, ale tu nie chodzi o naczynie, ale o obecność Boga, która może jaśnieć poprzez nas. Czasami, szczególnie mocno jaśnieje On poprzez pęknięcia i rysy na skorupie naszego życia. Ważnym jest, abyśmy zrozumieli, że w życiu nie jest najważniejszym, abyśmy pokazali swoją wielkość, ale abyśmy poprzez nie pokazali wielkość Boga. Więc nasze życie nie powinno ukazywać na nas, ale na Boga. Pragniemy ludziom przekazać inspirujące przesłanie, że moc, która wszystko przewyższa jest z Boga, a nie z nas, tzn. doświadczyliśmy i doświadczamy zwycięstw w życiu dzięki mocy Bożej, a nie naszej.

3. Bóg jest wystarczający, a Jego łaska jest ostatecznie wszystkim, czego potrzebujemy

Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił. W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny. (2 Kor 12:7-10)

Pragnieniem wielu ludzi jest być doskonałymi i mocnymi. Wielu pragnie mieć idealne życie. Jednak czasami Bóg zezwala, aby w życiu człowieka utkwiło coś, co będzie sprawiać, że jego życie będzie niedoskonałe. Pomaga nam to trwać w pokorze. Nasze słabości sprawiają, że dzięki tym wyrwom nie zasłaniamy Boga.

Pełnia mocy Bożej okazuje się w naszych słabościach. Człowiek może zawsze być z czegoś niezadowolony i może uważać, że czegoś mu brakuje, ale prawda jest taka, że Boża łaska jest wszystkim, czego potrzebujemy. Nasze życie nie musi być idealnym, ważnym jednak jest, aby mieć Bożą łaskę i pozwolić jej działać w nas i poprzez nas.

Prócz tego istotnym jest, abyśmy zrozumieli różnicę pomiędzy słabością, która może być częścią naszego życia, a dysfunkcją, chorobą duszy, czy też konkretnym grzechem, który powinniśmy ze swojego życia wyeliminować. Na przykład, w moim przypadku, jedną z moich słabości jest niedoskonała znajomość języków obcych, nie jestem w stanie opanować ich lepiej. Natomiast perfekcjonizm dysfunkcjonalny, to dysfunkcja mojej duszy, którą powinienem znacząco ograniczyć, lub całkowicie wyeliminować.

4. Wystarczająco dobrze najczęściej jest wystarczające. Doskonałość nie jest potrzebna we wszystkim

Gdy człowiek próbuje dążyć do doskonałości we wszystkim, to wkrótce zaczyna skupiać się na tym, co trywialne, dopracowuje rzeczy, które nie mają znaczenia i traci z oczu to, co ma prawdziwą wartość.

Jeśli coś jest wystarczająco dobre, nie marnuj swojego czasu na ulepszanie tego. Skup się raczej na tym, co ma priorytetowe znaczenie. Idź do przodu, spełniaj marzenia, realizuj wizję, stawiaj kolejne kroki. Rób rzeczy, które są ważne.

5.Niezdrowy perfekcjonizm jest przeszkodą dla nas i dla Boga

Dążenie do jakości, standardów i efektywności jest dobre. Jednak jest granica, poza którą te dążenia stają się dysfunkcyjne i destruktywne, formując poważną rysę na charakterze i rozwijając się w chorobę duszy.

Bóg chce, abyśmy dążyli do jakości i doskonałości, ale Mu nie chodzi o perfekcjonizm dysfunkcjonalny, który jest negatywną cechą charakteru i przeszkadza nam żyć, właściwie funkcjonować, a nawet wypełniać Bożą wolę. Perfekcjonizm dysfunkcjonalny jest czymś więcej niż dążeniem do jakości i standardów. Człowiek dotknięty tą dysfunkcją ma swoje własne, subiektywne standardy, według których ocenia siebie, Boga i innych. Jako, że te standardy są jego wykrzywionymi wymysłami, to nic i nikt, włącznie z Bogiem w te szablony się nie wpisuje. A jako, że nic nie działa tak, jak według tego człowieka powinno działać, to ciągle jest niezadowolony, rozgoryczony i nieszczęśliwy. Problem jest w tym, że rzeczy nigdy nie będą działać tak, jak on sobie tego życzy, bo jego postrzeganie rzeczywistości jest niewłaściwe; oczekiwania są przesadnie wyśrubowane; a oceny nieuczciwe i niesprawiedliwe.

Perfekcjonizm dysfunkcjonalny jest poważną przeszkodą w rozwoju osobistym, wzroście duchowym, rozwijaniu kariery zawodowej, w służeniu Bogu, a także w budowaniu udanych relacji i przyjaźni.

•     •     •     •     •

Tak więc mówię po angielsku i rosyjsku, choć moje języki są niedoskonałe. Jednak dzisiaj już mi to nie przeszkadza, bo tu nie chodzi o to, czy ja jestem doskonały i jak wypadam w oczach innych, ale o to, że służę DOSKONAŁEMU Bogu. Wbrew wszystkiemu, jestem wdzięczny Mu za Jego przeznaczenie dla mnie i za łaskę, którą mnie obdarzył, abym w taki, czy inny sposób mógł komunikować Jego Słowo.

Milwaukee, USA, listopad 2017. Przemawiam na jakiejś kolacji. W sali około 100 osób. Patrząc na tych ludzi, czy wydaje ci się, że przejmowali się niedoskonałością mojego angielskiego?

Milwaukee, USA, listopad 2017. Przemawiam na jakiejś kolacji. W sali około 100 osób. Patrząc na tych ludzi, czy wydaje ci się, że przejmowali się niedoskonałością mojego angielskiego?

Życiowa lekcja

Bóg nie poszukuje ludzi doskonałych, ale tych, którzy Mu zaufają i są gotowi poddać się Jego prowadzeniu.

Jeśli masz problem z perfekcjonizmem dysfunkcjonalnym, to nie pozwól, aby kontrolował cię i powstrzymywał przed pełnym zaufaniem Bogu i życiem według Jego standardów. Sprzeciw się tej dysfunkcji.

Praktyczne zastosowanie

  • Czym według ciebie jest perfekcjonizm dysfunkcjonalny? Dlaczego jest problemem?
  • Czy zmagasz się z perfekcjonizmem dysfunkcjonalnym? Dlaczego tak sądzisz?
  • Czy miałeś kiedyś żal do Boga o to, że coś szło nie po twojej myśli? O co konkretnie miałeś żal? Dlaczego?
  • Dlaczego doskonały Bóg decyduje się współdziałać z niedoskonałym człowiekiem? Dlaczego doskonałemu Bogu nie przeszkadzają ludzkie niedoskonałości? Dlaczego nie czyni z nas istot doskonałych i perfekcyjnych?
  • Dlaczego Bóg, który może wszystko, nie sprawia, że okoliczności naszego życia stają się idealne? Dlaczego nie czyni naszej rzeczywistości perfekcyjnie idealnej?
  • Czy czasami próbujesz udoskonalać rzeczy i relacje, których nie ma potrzeby udoskonalać?

Photo credit: unsplash.comJoshua Earle

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>