Archiwa tagu: wybór

Wyzwól się z sideł strachu

IMG_1712_siec_Dorota_Mytych Od strachu do wiary

Kiedyś do Jezusa przystąpił ojciec, którego córka konała. Błagał Go, aby przyszedł do jego domu i uzdrowił dziecko. Jednak zanim to się stało dziewczynka zmarła.* Gdy wydawało się, że już jest po wszystkim, Jezus zwrócił się do ojca:

Nie bój się, tylko wierz!

Wziąwszy pod uwagę okoliczności, była to rada, którą nie tak łatwo zastosować. Gdy mój syn z powodu guza złośliwego mózgu był na granicy pomiędzy życiem, a śmiercią mogłem bać się, że umrze, albo wierzyć, że będzie żył. Oczywiście w tak trudnych, traumatycznych momentach nie jest to proste, ponieważ człowiek jest wtedy miotany skrajnymi emocjami. W takich okresach ma skłonność do bezwładnego wirowania pomiędzy ciemnością, a światłością; beznadzieją, a nadzieją; lękiem, a wiarą. Naturalnym jest wtedy ześlizgiwanie się do lęków i strachów, do odtwarzania w głowie różnych, możliwych czarnych scenariuszy. Trudnym i nienaturalnym natomiast jest w takich chwilach zachowywać wiarę; patrzeć w przyszłość i widzieć pozytywne obrazy; wierzyć, że ostatecznie wszystko dobrze się ułoży.

Czytaj dalej  ›

Wolność wyboru?

Nasze wybory konstytuują nasze życie. Dzieje się tak od momentu, gdy samodzielnie zaczynamy podejmować decyzje oraz brać za nie odpowiedzialność. Wyborów można dokonywać mądrze lub nie, intuicyjnie lub analitycznie, impulsywnie lub przemyślanie. Właściwe wybory i mądre decyzje dobrze jest podejmować w oparciu o rozwagę, rozeznanie i świadomość tego, co się robi.  Vivere est cogitare (łac. żyć to znaczy myśleć) i to myśleć w taki sposób, aby rozumieć, w którym kierunku podążać w swoim życiu. Jednak czy zawsze mamy wolność wyboru?

Gdy byłam dzieckiem lubiłam słuchać opowieści mojej babci, w których powracała pamięcią do czasów swojego dzieciństwa i młodości. Babcia urodziła się na wschodzie Polski, blisko granicy ukraińskiej. Wychowywała się na głębokiej wsi. Życie, jakie prowadziła i otoczenie, w którym wyrosła przypominało to opisane w Chłopach Reymonta. Przynajmniej ja to tak widziałam. Babcia wielokrotnie z nostalgią wracała do tamtych czasów, uważając je za trudne, ale zarazem proste i piękne.

Czytaj dalej  ›

Pan sobie sam pisze tragedię…

Teoria literatury była dla mnie jednym z mniej przyjemnych zajęć na studiach polonistycznych. Okazała się jednak niezbędna do zrozumienia różnych zjawisk literackich, np. kompozycji, właściwości językowych dzieła oraz wielu, wielu innych. Z pewnością są ludzie mocno zainteresowani tą dziedziną nauki o literaturze. Ja natomiast podchodziłam do zajęć z tego przedmiotu ze sporym dystansem i nie byłam w tym wyjątkiem, jednak non scholae sed vitae discimus (łac.) – nie uczymy się dla szkoły, ale dla życia.

Po weekendzie zawsze przychodził okropny poniedziałek. Rzesza rozbawionych i wypoczętych studentów wracała w tryby cotygodniowej pracy i rutyny uniwersyteckiej. Każdy poniedziałek aplikował grupie, z którą uczęszczałam na zajęcia dawkę wiedzy z teorii literatury. Nasz wykładowca z wielką pasją omawiał niezrozumiałe dla nas, zwłaszcza po weekendzie, tezy i zagadnienia. Najtrudniejszym czasem w trakcie ćwiczeń było odpytywanie i sprawdzanie nabytej wiedzy studentów. Wszyscy siedzieli wtedy bardzo pilnie zaczytani w swoich notatkach, zajęci wyszukiwaniem ulubionego długopisu lub unikaniem wszelkich kontaktów wzrokowych z wykładowcą. On jednak pozostawał niewzruszony, siadał przy biurku, szukał w kieszeniach swojej granatowej marynarki okularów, wyciągał kajecik i wybierał „szczęśliwca”. Pewnego razu padło na chłopaka, który ledwo orientował się, gdzie jest i czego dotyczą zajęcia. Po odczytaniu jego nazwiska student zrozumiał, że o niego chodzi i po dłuższej chwili wstał. Z ust wykładowcy padło pytanie. Sala zamilkła. Chłopak nie miał pojęcia, o co chodzi, przeniósł się do naszej grupy całkiem niedawno i nie zdążył się jeszcze zorientować, na czym polegają zajęcia. Gdy pytający przez dłuższą chwilę nie uzyskał odpowiedzi, pozbył się złudzeń na przeprowadzenie ciekawego dialogu, przejechał palcami po wąsach, przypominających wąsy imć pana Zagłoby i powiedział:

Czytaj dalej  ›

Nauczyć się żyć ze słoniem w małym mieszkanku

W listopadzie odwiozłem mojego syna, Szymona, do szpitala. Miał mocne bóle głowy, wymiotował, pojawił się światłowstręt. W ogóle nie otwierał oczu. W szpitalu zrobiono mu badania, podłączono do kroplówki, dożylnie podawano mu leki.

Następnego dnia obudziłem się zaskoczony, że na mojej klatce piersiowej siedzi słoń. Nie mogłem oddychać, dusiłem się. Otworzyłem swoje oczy, patrzę, a na mojej piersi siedzi choroba mojego dziecka. Sparaliżowała mnie. Nie mogłem się ruszać.

Czytaj dalej  ›

Potęga wspomnień, opowiadania życiowej historii i oceniania

Wielu ludzi jest nieszczęśliwych. Jednym z powodów, dla którego tak się czują jest to, w jaki sposób wspominają i interpretują swoje życie.

Zasadniczy punkt zwrotny w moim osobistym życiu miał miejsce wtedy, kiedy uświadomiłem sobie, że mam wybór odnośnie tego, co będę ze swojego życia wspominał, jak będę to oceniał, a także, w jaki sposób będę opowiadał historię mojego życia. Wspomnienia, obrazy, słowa i oceny formują nasze istnienie. Dobra nowina jest taka, że możemy wywierać wpływ na ten proces.

Czytaj dalej  ›

Nie dla ciebie koziołeczku ta przygoda, idź ty lepiej szukać swego Pacanowa

Gdy byłem dzieckiem, z niezrozumiałego dla mnie dzisiaj powodu chciałem zostać pisarzem.

Pamiętam, że kiedyś w siódmej, czy ósmej klasie nasza wychowawczyni podpytywała każdego z nas, kim chciałby zostać w przyszłości i do jakiej szkoły w związku z tym zamierza pójść.

Gdy przyszła moja kolej, bez chwili wahania powiedziałem:

Czytaj dalej  ›

Często nie potrzeba mieć talentu, wystarczy mieć charakter

IMG_0154

Część moich podręczników, z których uczyłem się języków. Zostawiłem je sobie na pamiątkę.

Posługuję się dwoma językami – angielskim i rosyjskim. Potrafię się w nich komunikować. Czytam w nich, piszę i mówię. Regularnie też tłumaczę na konferencjach i na różnych spotkaniach. Znajomość tych języków jest podstawowym narzędziem, którego używam do budowania służby i zarabiania pieniędzy.

Takie jest zakończenie historii o językach obcych w moim życiu, „przewińmy” ją jednak na początek, ponieważ właśnie tam, gdzie się zaczyna, jest lekcja, którą warto sobie przyswoić.

Czytaj dalej  ›

Czy istnieje przeznaczenie?

Myślę, że są trzy główne poglądy na temat przeznaczenia:

Pogląd 1: Nie ma przeznaczenia

Ludzie, którzy trzymają się tego poglądu uważają, że wszystko jest rezultatem przypadku, a człowiek jest w pełni „kowalem” swojego losu.

Ten pogląd stoi za ateizmem i różnymi nurtami humanistycznymi. Czytaj dalej  ›

Jak wzmocnić swoje małżeństwo?

Parę tygodni temu opublikowałem artykuł pt. Czy Twoje małżeństwo jest w stanie przetrzymać trudną próbę?. W tym wpisie chciałbym kontynuować rozważania na ten temat.

Kilka ważnych myśli

1. Miłość, wierność i odpowiedzialność są wyborem

Małżeństwo jest konsekwencją decyzji

Czy wiesz, że Twoja obrączka jest symbolem decyzji – Twojej decyzji. Popatrz przez chwilę na swoją obrączkę i zadaj sobie pytanie: Co moja obrączka dla mnie znaczy? Co powinna znaczyć?

Czytaj dalej  ›

Czy Twoje małżeństwo jest w stanie przetrzymać trudną próbę?

Właśnie kończę pracę nad biografią Cezarego Kiewry, która mam nadzieję zostanie wydana wiosną następnego roku. Książka przedstawia losy kilku osób, w tym Nikodema, ojca Cezarego.

W losach Nikodema jest pewien wątek, o którym od kilku tygodni myślę, a mianowicie jest nim próba, której zostało poddane jego małżeństwo. U schyłku sierpnia 1939 roku mężczyzna ten został powołany do armii i w wyniku wojennej zawieruchy oddzielony od żony na dwadzieścia lat.

Historia Nikodema i Wiktorii

27 sierpnia 1927 roku Nikodem ożenił się z Wiktorią i zamieszkali w jego chacie w Wiksznianach, w powiecie wołożyńskim. Z czasem dorobili się czwórki synów.

Czytaj dalej  ›

Czy wiesz, że w swoim życiu masz wybór?

Gdy obserwujemy z żoną zachowanie naszych dzieci, widzimy zasadniczą różnicę pomiędzy nimi, a nami w dzieciństwie.

Nasze dzieci są przyzwyczajone do tego, że istnieje wybór, a one mają prawo decyzji. Na przykład, w naszym domu nie jemy wszyscy tego samego. Nie zmuszamy dzieci do jedzenia rzeczy, które im nie smakują. Są potrawy, które jadamy wszyscy, ale są też i takie, które jeden uwielbia jeść, a drugi ich nie znosi (nasze dzieci są przyzwyczajone do różnorodności w lodówce). Czytaj dalej  ›

Przełom w życiu Jaabesa

11391326_10153409833907375_4007620548742301096_n

Lecz Jaabes był znakomitszy niż jego bracia i jego matka nazwała go Jaabes, gdyż pomyślała: W bólu rodziłam. A Jaabes wołał do Boga Izraela tymi słowy: Obyś mi prawdziwie błogosławił i poszerzył moje granice, oby ręka twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego, aby mnie ból nie dotknął. I Bóg spełnił jego prośbę.

1 Kronik 4:9-10

Kim był Jaabes?

O Jaabesie wiemy cztery rzeczy:

Czytaj dalej  ›

0

Mierz w swoim życiu wyżej

Kiedyś ktoś w związku z tematem wytyczania celów powiedział mi:

Gdy łucznik napina łuk i mierzy do odległego celu, musi mierzyć trochę wyżej, ponieważ strzała pod swoim ciężarem w czasie lotu częściowo opadnie.

Kaliyoda

Było to dla mnie zawsze ważną lekcją, którą kierowałem się w czasie pracy nad opracowywaniem swojej wizji i życiowych celów.

Jeśli chcesz prowadzić przeciętne życie, musisz mierzyć wyżej. Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz mierzyć wysoko. Dlaczego? Ponieważ jeśli mierzysz w przeciętność, w pewnym momencie możesz ‚wylądować’ w beznadziejnym i z każdej strony ograniczonym życiu. Natomiast jeśli marzysz o zwycięstwach i sukcesach, a mierzysz tylko trochę ponad przeciętność, to w pewnym momencie możesz ‚wylądować’ w przeciętności, a twoje marzenia o sukcesach i zwycięstwach okażą się być tylko i wyłącznie niespełnionym snem, który będzie cię dręczyć w pochmurne dni.

Wystartuj na księżyc. Jeśli się z nim rozminiesz, to i tak wylądujesz wśród gwiazd.

Anonim

Czytaj dalej  ›