Archiwa tagu: sukces

Prawdziwie żyjesz, czy tylko nie giniesz?

Sposób myślenia, patrzenia na siebie i otaczającą rzeczywistość, determinuje rodzaj życia, jaki prowadzimy. Myśli pełne strachu przynoszą destrukcję, odizolowanie, zubożają i niszczą to, co daje szczęście, radość i satysfakcję. Jeśli z myślami przepełnionymi lękiem zestawimy myśli napełnione pokojem, wolnością i właściwym sposobem patrzenia na siebie i świat, przyjdzie świeży powiew odwagi do podjęcia próby zmiany tego, co wąskie i ograniczające.

Ważnym jest przyjrzeć się uważnie swojemu życiu, aby  sprawdzić, czy jest ono właśnie tym prawdziwym, pełnym życiem, zaplanowanym dla nas przez Boga, czy też jego marną namiastką. Warto odważnie stanąć w prawdzie i sprawdzić, czy naprawdę żyjemy, czy też trzymamy się granic wytyczanych nam przez lęki i naszą zachowawczość.

Czytaj dalej  ›

Nie utożsamiamy się z tym, co doskonałe

earyikg21d4-maja-petricPodziwiamy to, co doskonałe, ale nie potrafimy się z tym utożsamić. Jest w nas zbyt wiele niedoskonałości i rys na charakterze. Dlatego też nadziei dla siebie poszukujemy u ludzi takich jak my – niedoskonałych – którzy jednak wbrew swoim niedoskonałościom dokonali niezwykłych rzeczy i stali się lepszymi ludźmi.

Czytaj dalej  ›

Pomagaj i proś o pomoc

Ludzie osiągający sukcesy pomagają innym z przyjemnością. Proszą też innych o pomoc. Prośba o pomoc jest jednym z najszczerszych komplementów, jakie możemy wyrazić wobec drugiej osoby. Zwrócenie się do kogoś o pomoc jest wyrazem uznania jej wiedzy, doświadczenia oraz umiejętności. Pomoc, jaką uzyskamy od ludzi sukcesu, będzie ich wkładem w nasze życie. Dla nas będzie natomiast przepustką do sukcesu.

Z moich doświadczeń wynika, że im większe sukcesy ktoś osiąga, tym chętniej dzieli się swoim powodzeniem z innymi. To pewna umiejętność życiowa, którą z pewnością warto rozpowszechniać. Korzystaj z doświadczeń takich ludzi. Jedna tylko uwaga – szanuj ich czas. Zawsze upewnij się, że dokładnie wiesz, o co chcesz poprosić. Poproś o to i podziękuj za otrzymaną pomoc. Zapytaj też, czy możesz się w jakikolwiek sposób odwdzięczyć, po czym zajmij się realizacją swoich zadań.

Larry James

Czytaj dalej  ›

Pan sobie sam pisze tragedię…

Teoria literatury była dla mnie jednym z mniej przyjemnych zajęć na studiach polonistycznych. Okazała się jednak niezbędna do zrozumienia różnych zjawisk literackich, np. kompozycji, właściwości językowych dzieła oraz wielu, wielu innych. Z pewnością są ludzie mocno zainteresowani tą dziedziną nauki o literaturze. Ja natomiast podchodziłam do zajęć z tego przedmiotu ze sporym dystansem i nie byłam w tym wyjątkiem, jednak non scholae sed vitae discimus (łac.) – nie uczymy się dla szkoły, ale dla życia.

Po weekendzie zawsze przychodził okropny poniedziałek. Rzesza rozbawionych i wypoczętych studentów wracała w tryby cotygodniowej pracy i rutyny uniwersyteckiej. Każdy poniedziałek aplikował grupie, z którą uczęszczałam na zajęcia dawkę wiedzy z teorii literatury. Nasz wykładowca z wielką pasją omawiał niezrozumiałe dla nas, zwłaszcza po weekendzie, tezy i zagadnienia. Najtrudniejszym czasem w trakcie ćwiczeń było odpytywanie i sprawdzanie nabytej wiedzy studentów. Wszyscy siedzieli wtedy bardzo pilnie zaczytani w swoich notatkach, zajęci wyszukiwaniem ulubionego długopisu lub unikaniem wszelkich kontaktów wzrokowych z wykładowcą. On jednak pozostawał niewzruszony, siadał przy biurku, szukał w kieszeniach swojej granatowej marynarki okularów, wyciągał kajecik i wybierał „szczęśliwca”. Pewnego razu padło na chłopaka, który ledwo orientował się, gdzie jest i czego dotyczą zajęcia. Po odczytaniu jego nazwiska student zrozumiał, że o niego chodzi i po dłuższej chwili wstał. Z ust wykładowcy padło pytanie. Sala zamilkła. Chłopak nie miał pojęcia, o co chodzi, przeniósł się do naszej grupy całkiem niedawno i nie zdążył się jeszcze zorientować, na czym polegają zajęcia. Gdy pytający przez dłuższą chwilę nie uzyskał odpowiedzi, pozbył się złudzeń na przeprowadzenie ciekawego dialogu, przejechał palcami po wąsach, przypominających wąsy imć pana Zagłoby i powiedział:

Czytaj dalej  ›

Przywództwo i ludzie

Gdy patrzę wstecz na swoją służbę i przywództwo, to muszę przyznać, że największe błędy, które popełniłem i nad którymi boleję, dotyczyły mojego podejścia do otaczających mnie ludzi. Za bardzo byłem pochłonięty s o b ą, realizacją s w o j e g o potencjału i s w o i c h zamysłów. Za mało zwracałem uwagę na innych. Nie byłem też dostatecznie wrażliwy. Byłem przekonany, że sukces przyjdzie do mojego życia dzięki ciężkiej pracy, wyrzeczeniom i poświęceniom. Jakże się myliłem! Oczywiście, aby odnieść sukces należy ciężko pracować, wyrzekać się różnych rzeczy i poświęcać się, ale rzeczy te nie są głównymi składnikami recepty na sukces. Ma ona elementy o wiele istotniejsze – należą do nich przede wszystkim dobra relacja z Bogiem i z ludźmi.

Prawdziwy sukces w służbie i w przywództwie jest przede wszystkim owocem dobrych relacji z Bogiem i z ludźmi.

Czytaj dalej  ›

Balans i równowaga są kluczem

Dbanie o balans i równowagę w życiu nikomu nie przychodzi z łatwością, ale na dłuższą metę jest kluczem do życiowego sukcesu. Każdy człowiek ma pewne dziedziny, które uwielbia, realizuje się w nich i w ich sferze odnosi sukcesy. Ma też dziedziny, od których stroni i które zaniedbuje. Satysfakcjonującego życia nie buduje się w oparciu o to, co łatwe i przyjemne, ale również w oparciu o priorytety i dbanie o to, co należy, nawet jeśli wcale nie jest to komfortowe.

Czytaj dalej  ›

Zatrzymuj się, aby świętować swoje zwycięstwa

Świętuj to, co chciałbyś w większym stopniu oglądać.

Tom Peters

Świętowanie zwycięstw

Świętowanie jest praktyką starą jak świat. Ludzie zawsze świętowali ważne, przełomowe wydarzenia i zwycięstwa. Na przykład w Biblii, w księdze Estery, Żydzi świętowali zwycięstwo nad wrogami. Księga ta opisuje spisek przeciwko temu narodowi, którego rezultatem miał być ich całkowity holokaust, jednak dzięki Bożej łasce i mądrości, a także odwadze dwojga ludzi cały naród został uratowany i doświadczył niezwykłego przełomu. To wydarzenie było tak ważne, że Żydzi zobowiązali się świętować je co roku.* Żydzi świętowali również wyjście z Egiptu, a także wiele innych, znaczących dla nich wydarzeń historycznych. To samo odnosi się do innych narodów. Zawsze świętowano to, co ma znaczenie, szczególnie istotne zwycięstwa.

Odnosi się to nie tylko do całych narodów, ale również mniejszych grup, a także jednostek. Na przykład można świętować:

Czytaj dalej  ›

Życiowy balans – o tym, jak uczyłem się, że jestem hodowcą krów

Po trzydziestym piątym roku życia, krótko po rozpoczęciu pracy w charakterze coacha, zacząłem odkrywać słowo r ó w n o w a g a. Do tej pory nie zastanawiałem się zbytnio nad tym zagadnieniem, ale praca z liderami, z którymi prowadziłem prywatne sesje coachingowe, a także kilka moich dotkliwych błędów i porażek, których doświadczyłem w moim życiu osobistym i zawodowym, zmusiło mnie do pochylenia się nad tym niezwykle ważnym tematem.

Jak moje osobiste życie zaczęło drżeć w posadach

Od swojej młodości byłem człowiekiem pasji. Duży nacisk i świadomą pracę wkładałem w rozwój duchowości, rozwój osobisty i pracę zawodową / służbę. To były moje silne strony, silnik mojego życia, który przez wiele lat ciągnął mnie do przodu, czasami w zawrotnym tempie. O te dziedziny dbałem, w tych sferach inwestowałem w siebie i swój osobisty rozwój.

Tak żyłem przez piętnaście lat. Czułem się spełniony i wydawało mi się, że moje życie zmierza w rewelacyjnym kierunku. Niestety, po trzydziestym roku życia moje istnienie zaczęło drżeć w posadach, a okręt mojego życia rozpadał się podczas żeglugi na otwartym morzu. Nieoczekiwanie zaatakowały mnie moje zaniedbania. Zacząłem powoli odkrywać, że choć rozwój mojej duchowości, rozwój osobisty, a także progres w pracy zawodowej i służbie to ważne rzeczy i należy się do nich przyłożyć, to jednak są też inne sfery życia, których również nie wolno bagatelizować i zaniedbywać.

Czytaj dalej  ›

Potrzeba czasu

Gdy uczyłem się w Anglii, w naszej szkole wykładał pewien stary Anglik. Zafascynowała mnie jego historia. Nawrócił się do Boga, gdy miał 40 lat. Był wtedy fryzjerem. Od tego momentu rozpoczął ekscytujące życie. Napisał i opublikował kilka książek, nauczył się greki nowotestamentowej, podróżował jako ceniony mówca. Robił wiele rzeczy, zupełnie nietypowych, jak dla fryzjera.

Po wykładach udało mi się zatrzymać go na krótką chwilę na parkingu. Nie zważając na to, że lał ulewny deszcz, zapytałem go podekscytowany:

– Jaki jest twój sekret?

Czytaj dalej  ›

Pragniesz doświadczyć przełomu? Stań się pożeraczem żab

Jedną z zasadniczych rzeczy, która różni ludzi sukcesu od ludzi porażki jest to, co robią ze swoim czasem. Każdy ma dokładnie tyle samo czasu, jednak ludzie sukcesu decydują się robić pewne rzeczy, które ludzi porażki napawają odrazą. Na przykład ludzie sukcesu są skupieni na realizowaniu zadań priorytetowych, nawet jeśli nie mają na to ochoty, lub się ich obawiają. Oni po prostu robią to, co trzeba, niezależnie od tego, czy to czują, czy też nie. Dotyczy to również regularnego rozprawiania się z żabami.

Z ludźmi porażki jest inaczej. Zwykle unikają rzeczy, na które nie mają ochoty – unikają wyzwań, które są nieprzyjemne, lub też napawają ich lękiem.

Czytaj dalej  ›

Jak stałem się pożeraczem żab

W 2010 roku poziom mojego niepokoju cały czas się nasilał. Moje życie było zalewane narastającą falą żab. To był koszmar. Ze wszech stron przybywało malutkich żab, dużych, a nawet ropuch. Było ich coraz więcej, a ja próbowałem udawać, że ich nie ma. Nie potrafiłem się zmusić, aby coś z nimi zrobić.

Mój problem polegał na tym, że przez minione 10 lat, gdy rozpoczynałem i przystępowałem do pracy, zaczynałem od robienia rzeczy, które sprawiały mi przyjemność, a żaby spychałem na później, za każdym razem wmawiając sobie, że zajmę się nimi w drugiej połowie dnia, albo pod koniec tygodnia. Jednak gdy nadchodziła druga część dnia, albo koniec tygodnia, nie miałem ani siły, ani ochoty, aby coś z nimi zrobić. W wyniku tego nigdy nic z nimi nie robiłem.

Czytaj dalej  ›