Archiwa tagu: poddanie

Gdybyś ty był Bogiem, to czy wybrałbyś samego siebie?

Zastanów się przez chwilę: Gdybyś ty był Bogiem, to czy wybrałbyś samego siebie?

Studiując Biblię wyraźnie widzimy, że Bóg nie jest taki, jak człowiek – On jest DOSKONAŁY, natomiast ludzie są dalecy od doskonałości. Mamy swoje wyobrażenia o sobie, Bogu i innych, a także o tym, jakich ludzi wybiera Bóg, ale prawda jest taka, że On nie wybiera ludzi doskonałych, bo takich nie ma.

Nam, ludziom, przychodzi niezwykle łatwo osądzać innych i ich odrzucać. Łatwo nam wzgardzić drugim człowiekiem, a także sobą. Na szczęście doskonały Bóg pochyla się nad tym, co niedoskonałe i wzgardzone. On leczy to, co chore; naprawia to, co zepsute; odbudowuje to, co zburzone; rozpala to, co ledwo się tli; ożywia to, co dawno umarło, a nawet nigdy nie żyło.

Czytaj dalej  ›

Bóg nie wzgardza tym, co niedoskonałe

karl-fredrickson-27504Wiele osób, które chciałyby przyjść do Boga, doświadczyć z Nim czegoś wyjątkowego, zanurzyć się w Jego świecie, czy też być przez Niego użytym do wspaniałych rzeczy jest zbyt przewrażliwiona na swoim punkcie. Ludziom wydaje się, że aby przybliżyć się do doskonałego Boga, trzeba najpierw być doskonałym, bo Bóg wybiera doskonałych ludzi i z nimi współdziała. Jednak prawda jest taka, że nie powinniśmy próbować stać się lepsi, aby przyjść do Boga – powinniśmy przyjść do Boga takimi, jakimi jesteśmy – wtedy Bóg będzie mógł pomóc nam stać się lepszymi. Bóg nikim z nas nie wzgardzi, ani nikogo nie odrzuci. Co więcej, Bóg wybiera niedoskonałych ludzi.

Czytaj dalej  ›

Gdy miałem żal do Boga

Czy glina może powiedzieć do tego, kto ją formuje: Co robisz?

Izajasza 45:9b

Ze względu na zawód, który wykonuję, w życiu spotkałem wielu ludzi, którzy mieli żal do Boga. Najczęściej ku temu były ważne powody, takie jak na przykład życiowe tragedie. W moim przypadku zdarzyło się raz, że miałem żal do Boga z głupiego powodu. U podstaw mojego bezsensownego żalu był mój perfekcjonizm dysfunkcjonalny.

Czytaj dalej  ›

0

Życie przed Bogiem na otwartej dłoni…

Gdy uczyłem się w Wielkiej Brytanii, moim ulubionym nauczycielem był Billy Strachan – Szkot. Kiedy go poznałem, był u schyłku swojego życia. Uwielbiałem wykłady, które prowadził. Miał nietypowe podejście do życia i Biblii. Nauczał w stylu zbliżonym do klimatu listu Jakuba i księgi Przypowieści Salomona. Pewnie ze względu na moją osobowość, zawsze trafiało do mnie jego zdrowo-rozsądkowe nauczanie.

Któregoś wieczora – po zajęciach – podszedłem do niego, aby opowiedzieć mu o swoich planach. Moja wypowiedź była naładowana emocjami. Miałem wtedy tylko 21 lat i serce pełne marzeń.

W pewnym momencie uśmiechnął się i powiedział:

– Z tym wszystkim, co mówisz jest tylko jeden problem. Za bardzo chcesz kontrolować swoje życie, marzenia i ich realizację. Za mało jesteś elastyczny i otwarty na Boga i na to, co On chce w twoim życiu uczynić. Ty, w swoim wnętrzu, trzymasz wszystko jak w zaciśniętej dłoni. Tak nie uda ci się prowadzić dobrego, satysfakcjonującego i szczęśliwego życia z Bogiem.

Przerwał na chwilę, wysypał z portfela na swoją dłoń kilka funtów i pensów, a potem kontynuował: Czytaj dalej  ›