Archiwa tagu: osiąganie sukcesów

Czasami wystarczy zrobić odważny krok

Wyobraźmy sobie, że stajemy na progu czegoś nowego, czegoś, co ma przetransformować nasze życie. Próg nie jest wysoki, wystarczy lekko unieść stopę i zrobić krok. Będzie to pierwszy krok w doświadczaniu czegoś nowego, a zarazem nieznanego. Do takich kroków potrzeba znaleźć w sobie chociaż odrobinę odwagi. Co to jest odwaga? To przezwyciężanie strachu w obliczu sytuacji, z którymi musimy się zmierzyć, często związanych z pewnym niebezpieczeństwem lub ryzykiem. Jednak nadajmy temu tematowi nieco więcej subiektywizmu. To, czego jedni się boją, dla innych znaczy tyle, co poranne mycie zębów. Jednak każdy musi w swoim życiu pokonywać bariery, mierzyć się ze strachem i szukać odwagi. Walka ze strachem wiąże się nierozerwalnie z walką z samym sobą. Ile musimy przezwyciężyć, aby dotrzeć tam, gdzie pragniemy?

Czytaj dalej  ›

Moja lista marzeń

Wydaje mi się, że nie ma człowieka, który w swoim życiu nie zetknąłby się z zagadnieniem, jakim są marzenia. Telewizja, gazety, poradniki, książki, wykłady – można znaleźć mnóstwo materiałów zachęcających i motywujących do tego, że warto marzyć i jak spełnić swoje marzenia. Możemy wyczytać praktyczne wskazówki, posłuchać rad ekspertów i przygotować się najlepiej jak tylko można na ten cudowny dzień, w którym marzenia zaczną się spełniać.

Czytaj dalej  ›

Odpowiedzialność – ale o co chodzi?

Odpowiedzialność to obowiązek odpowiadania za coś lub za kogoś. W dzisiejszych czasach, dla wielu ludzi jest to tylko słowo, które niestety może niewiele znaczyć. Możemy być nadodpowiedzialni, czyli brać na siebie obowiązki, którymi nie powinniśmy się zajmować, myśleć, o czymś, co nas nie dotyczy. To jest problem, ale problem istnieje również, gdy ludzie są nieodpowiedzialni i nie chcą sprostać, ani odpowiadać za nałożone na nich obowiązki.

Czym dla współczesnego człowieka jest odpowiedzialność? Może tylko nakazami, zbędnymi obowiązkami, trudnymi, nieprzyjemnymi rzeczami, których nie mają ochoty dotykać. Ale w takim razie, kto ma wziąć na siebie obowiązki wynikające np. ze wspólnego życia i razem założonej rodziny? Dlaczego ludzie nie biorą na siebie odpowiedzialności? Czyżby myśleli, że życie to tylko przyjemna, miła zabawa na wielkim placu zabaw, który przecież do kogoś należy, a porozrzucane zabawki pod koniec dnia posprząta właściciel?

Czytaj dalej  ›

Przywództwo i ludzie

Gdy patrzę wstecz na swoją służbę i przywództwo, to muszę przyznać, że największe błędy, które popełniłem i nad którymi boleję, dotyczyły mojego podejścia do otaczających mnie ludzi. Za bardzo byłem pochłonięty s o b ą, realizacją s w o j e g o potencjału i s w o i c h zamysłów. Za mało zwracałem uwagę na innych. Nie byłem też dostatecznie wrażliwy. Byłem przekonany, że sukces przyjdzie do mojego życia dzięki ciężkiej pracy, wyrzeczeniom i poświęceniom. Jakże się myliłem! Oczywiście, aby odnieść sukces należy ciężko pracować, wyrzekać się różnych rzeczy i poświęcać się, ale rzeczy te nie są głównymi składnikami recepty na sukces. Ma ona elementy o wiele istotniejsze – należą do nich przede wszystkim dobra relacja z Bogiem i z ludźmi.

Prawdziwy sukces w służbie i w przywództwie jest przede wszystkim owocem dobrych relacji z Bogiem i z ludźmi.

Czytaj dalej  ›

Potrzeba czasu

Gdy uczyłem się w Anglii, w naszej szkole wykładał pewien stary Anglik. Zafascynowała mnie jego historia. Nawrócił się do Boga, gdy miał 40 lat. Był wtedy fryzjerem. Od tego momentu rozpoczął ekscytujące życie. Napisał i opublikował kilka książek, nauczył się greki nowotestamentowej, podróżował jako ceniony mówca. Robił wiele rzeczy, zupełnie nietypowych, jak dla fryzjera.

Po wykładach udało mi się zatrzymać go na krótką chwilę na parkingu. Nie zważając na to, że lał ulewny deszcz, zapytałem go podekscytowany:

– Jaki jest twój sekret?

Czytaj dalej  ›

Pragniesz doświadczyć przełomu? Stań się pożeraczem żab

Jedną z zasadniczych rzeczy, która różni ludzi sukcesu od ludzi porażki jest to, co robią ze swoim czasem. Każdy ma dokładnie tyle samo czasu, jednak ludzie sukcesu decydują się robić pewne rzeczy, które ludzi porażki napawają odrazą. Na przykład ludzie sukcesu są skupieni na realizowaniu zadań priorytetowych, nawet jeśli nie mają na to ochoty, lub się ich obawiają. Oni po prostu robią to, co trzeba, niezależnie od tego, czy to czują, czy też nie. Dotyczy to również regularnego rozprawiania się z żabami.

Z ludźmi porażki jest inaczej. Zwykle unikają rzeczy, na które nie mają ochoty – unikają wyzwań, które są nieprzyjemne, lub też napawają ich lękiem.

Czytaj dalej  ›

Jak stałem się pożeraczem żab

W 2010 roku poziom mojego niepokoju cały czas się nasilał. Moje życie było zalewane narastającą falą żab. To był koszmar. Ze wszech stron przybywało malutkich żab, dużych, a nawet ropuch. Było ich coraz więcej, a ja próbowałem udawać, że ich nie ma. Nie potrafiłem się zmusić, aby coś z nimi zrobić.

Mój problem polegał na tym, że przez minione 10 lat, gdy rozpoczynałem i przystępowałem do pracy, zaczynałem od robienia rzeczy, które sprawiały mi przyjemność, a żaby spychałem na później, za każdym razem wmawiając sobie, że zajmę się nimi w drugiej połowie dnia, albo pod koniec tygodnia. Jednak gdy nadchodziła druga część dnia, albo koniec tygodnia, nie miałem ani siły, ani ochoty, aby coś z nimi zrobić. W wyniku tego nigdy nic z nimi nie robiłem.

Czytaj dalej  ›

Pożeracz żab

Niezwykły wpływ na moje życie miało odkrycie dwóch tematów: olbrzymów i żab.

Uzmysłowienie sobie moich olbrzymów i żab, zmaganie się z nimi, oraz świadoma praca nad ich wyeliminowaniem  pomogło mi podnieść się na wyższy poziom, a także uczyniło mnie lepszym człowiekiem.

W rzeczywistości nadal zwalczam kolejne olbrzymy i niemal każdego tygodnia zjadam żaby. Stało się to częścią mojego życia. Na początku musiałem się do tego zmuszać, ale z czasem stało się to moim nawykiem, który jest częścią mojej codzienności.

Jestem wdzięczny sobie za to, że przystąpiłem do walki z olbrzymami i żabami, bo umożliwiło mi to stanie się lepszym człowiekiem i podniesienie mojego życia na wyższy poziom.

Czytaj dalej  ›

Kluczem do życiowego sukcesu jest pojednanie z Bogiem

Chciałbym opowiedzieć kilka pouczających historii z mojego życia. Pozwólcie, że cofnę się do początków mojej życiowej podróży.

W 1971 roku, mając 23 lata ukończyłem uniwersytet, zdobywając zawód nauczyciela matematyki. To był jedyny przedmiot, w którym czułem się pewnie. W szkole poprosiłem konsultanta, aby pomógł mi dobrać taki kierunek, gdzie nie będzie języka angielskiego, ani żadnego języka obcego. Nauka tych przedmiotów przychodziła mi z trudnością.

Czytaj dalej  ›

Często nie potrzeba mieć talentu, wystarczy mieć charakter

IMG_0154

Część moich podręczników, z których uczyłem się języków. Zostawiłem je sobie na pamiątkę.

Posługuję się dwoma językami – angielskim i rosyjskim. Potrafię się w nich komunikować. Czytam w nich, piszę i mówię. Regularnie też tłumaczę na konferencjach i na różnych spotkaniach. Znajomość tych języków jest podstawowym narzędziem, którego używam do budowania służby i zarabiania pieniędzy.

Takie jest zakończenie historii o językach obcych w moim życiu, „przewińmy” ją jednak na początek, ponieważ właśnie tam, gdzie się zaczyna, jest lekcja, którą warto sobie przyswoić.

Czytaj dalej  ›

Spróbuję 100 razy!

Envelop

Jesienią 1993, pół roku po moim nawróceniu, zacząłem mieć coraz silniejsze przeświadczenie, że Bóg powołuje mnie na misje. W związku z tym doszedłem do wniosku, że powinienem ukończyć jakąś szkołę biblijną, albo seminarium teologiczne w anglojęzycznym kraju, aby ugruntować się w Biblii i lepiej opanować język angielski. Mój pastor, Mariusz Muszczyński, uczył się wcześniej na stypendium w Kanadzie. Pomyślałem więc, że ja też mogę zwrócić się z prośbą o stypendium. Ameryka Północna była zbyt daleko, a bilet lotniczy do Kanady, czy też Stanów Zjednoczonych na początku lat 90. ubiegłego wieku był bardzo drogi. Obrałem sobie za cel Anglię.

Czytaj dalej  ›

Potęga pytań

Co jest potrzebne, aby doświadczyć przełomu, odnieść sukces i prowadzić spełnionepytania_odpowiedzi życie?

  • Pieniądze?
  • Znajomości?
  • Szczęśliwy przypadek?
  • To, czego nie mamy?

Pewnie te rzeczy byłyby pomocne, ale tak naprawdę do przełomu najczęściej nie potrzeba rzeczy, które znajdują się poza naszym zasięgiem – wystarczy skorzystać z tego, co jest dla nas dostępne.

Czytaj dalej  ›

0

Uświadom sobie, co masz i zacznij tym „obracać”

Pamiętaj, że nie możesz „obracać” tym, czego nie masz. Możesz używać tylko to, co jest do Twojej dyspozycji. Prawdopodobnie to, co posiadasz jest wystarczającym, aby zacząć działać.

Skup się na używaniu tego, co jest do Twojej dyspozycji

Wielu Polaków skupia się na tym, czego nie mają i na tym, co niemożliwe. Postrzegają to za wystarczające usprawiedliwienie, dla którego nie zajmują się tym, czym powinni się zajmować.

Ty jednak  nie daj się wciągnąć w taki schemat myślenia i postępowania. To jest pułapka, która prowadzi do jałowego życia.

Czytaj dalej  ›

Bóg obdarzył Cię tym, czego potrzebujesz, aby rozpocząć…

Nawet jeśli wydaje Ci się, że nie posiadasz wszystkiego, czego potrzebujesz, aby rozpocząć, najczęściej nie jest to prawdą.

Jeśli Bożą wolą jest, abyś objął w posiadanie sad, to uświadomisz sobie, że w zaciśniętej dłoni trzymasz garść pestek z jabłka, a przed tobą stoi zapuszczona i niechciana ziemia, którą trzeba wykarczować.

Jeśli chcesz zobaczyć ten sad, to prędzej, czy później będziesz musiał zakasać rękawy i zabrać się do pracy. Nie czekaj, aż aniołowie z nieba zstąpią, aby zamiast Ciebie chwycić za siekierę i łopatę.

Ani Bóg, ani aniołowie nie wykonają za Ciebie pracy, która jest Ci przeznaczona. Czytaj dalej  ›