Archiwa tagu: dobroć

Duchowe ojcostwo i usynowienie – relacja, która mnie uratowała

Przed powrotem

Dwa i pół roku temu nic nie zapowiadało, tego, że moje życie może się zmienić. Dopiero wróciłem z ponad 8-letniej emigracji, kompletnie zdewastowany. W ciągu dekady zaliczałem upadek, za upadkiem: nieudane małżeństwo i poza małżeńskie relacje, długi, praktyki okultystyczne, oszustwa i temu podobne.

29025660_2087894057892468_6860133469615929807_n

Doprowadziłem się do stanu psychicznego i duchowego wyjałowienia. Moje wołanie do Boga o ratunek, wyszło z głębi serca, oblepionego brudnym błotem.

Czytaj dalej  ›

Jest czas, aby ponieść brzemiona innych

poniesc_brzemie_drugiego_jaguszewski_

Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy. (Gl 6:2)

Częścią życia jest noszenie brzemion. Niektóre są tak ciężkie, że chwilami wydaje nam się, że nie damy rady iść dalej przygnieceni ich ciężarem. Pod niektórymi upadamy. Potrzebujemy wtedy, aby ktoś stanął przy nas, pomógł nam wstać, szedł z nami przez jakiś czas, pomagając nieść brzemię, które w danym okresie przyszło nam dźwigać.

Czytaj dalej  ›

John Daigle – Mężczyzna, który mnie „usynowił”

Bo choćbyście mieli dziesięć tysięcy nauczycieli w Chrystusie, to jednak ojców macie niewielu…

1 Koryntian 4:15

W 1996 roku John Daigle zaproponował, abym przetłumaczył dla niego kilka podręczników. Stało się to  początkiem relacji, która przemieniła moje życie.

John w tym czasie był czterdziestoparoletnim Amerykaninem, który przyjechał do Polski jako pełnoetatowy misjonarz. Służył jako dyrektor administracyjny Instytutu Chrześcijańskiego w Europie Wschodniej, który był rozwijany i koordynowany przez MTEE. John zarządzał Szkołami Biblijnymi w 10 krajach.

Do tego czasu uzyskał szerokie doświadczenie w biznesie. Pracował dla dużych firm w Stanach Zjednoczonych, prowadził swoje własne wydawnictwo. Pracował też jako zarządzający pastor w jednym z kościołów w USA.

Z zamiłowania był mentorem. Regularnie wybierał sobie różnych mężczyzn, w których przez dłuższy okres czasu inwestował. Będąc na misjach miał kilku uczniów w różnych krajach.

Nasza znajomość stopniowo rozwijała się, aż w końcu John powołał mnie na swojego ucznia i „usynowił”. Trudno w kilku słowach opisać jego wpływ na moje życie, ale chciałbym wskazać na najważniejsze rzeczy: Czytaj dalej  ›