Służba pastorska, Część 1 – wywiad z Mirosławem Szatkowskim

Andrzej Mytych: Mam dzisiaj przyjemność rozmawiać z Mirosławem Szatkowskim, pastorem kościoła „Centrum Ewangelii” w Głogowie. Ma on dwudziestoletnie doświadczenie w pracy pastorskiej. Postanowiłem zadać Ci parę pytań na temat pastorstwa. Powiedz, co dla Ciebie znaczy być dobrym pastorem?

Mirosław Szatkowski: Na każdym etapie mojej służby dałbym inną odpowiedź. Natomiast dzisiaj, po 20 latach powiedziałbym, że bycie dobrym pastorem, to zdolność prowadzenia wspólnoty, przy pomocy Ducha Świętego do miejsca, w którym wypełnia swoją misję, swoje przeznaczenie. Wierzę, że każda wspólnota ma w Bogu misję, a funkcją pastora jest zdolność prowadzenia tej wspólnoty.

AM: Czego te 20 lat nauczyły Cię o pracy pastorskiej?

MS: Nauczyło mnie, że praca pastora ma kilka aspektów kluczowych. W tych aspektach trzeba poruszać się i równoważyć wiele rzeczy. Uważam, że główną odpowiedzialnością służby pastora jest szukanie Boga. Wynika z tego kolejna rzecz – prowadzenie. Pastor prowadzi i musi prowadzić we właściwym kierunku. Ten właściwy kierunek odnajdujemy w relacji z Bogiem. Druga kwestia to nauczanie. Jest to ważna sfera odpowiedzialności, aby dla ludzi we wspólnocie dostarczane było właściwe nauczanie. Trzecia kwestia to bezpieczeństwo. Pastor jest odpowiedzialny za stworzenie wspólnoty dającej bezpieczeństwo i opiekę ludziom. Dzisiaj stwierdzam, że to są trzy główne aspekty służby pastora.

AM: Gdybyś mógł rozpocząć swoją służbę jeszcze raz, czy są rzeczy, które zrobiłbyś inaczej?

MS: Na pewno tak. Więcej czasu poświęciłbym przygotowaniu się. Samodzielną służbę pastora rozpoczynałem mając 34 lata i wtedy wydawało mi się, że przewrócę Polskę do góry nogami. Byłem świadomy Bożego powołania, jednak w drodze ujawniły się pewne braki. Bardziej przygotowałbym się w modlitwie, ponieważ to ma bardzo duże znaczenie, aby szukać Boga i modlić się. Myślę, że byłbym ostrożniejszy z ogłaszaniem czegoś, co jest wizją. Więcej dowiedziałbym się o służbie pastorskiej,  byłbym rozsądniejszy w dobieraniu współpracowników.

AM: Jakie były przez 20 lat Twoje największe wyzwania, rzeczy, z którymi się wewnętrznie zmagałeś?

MS: Dla mnie największe wyzwanie w służbie pastorskiej to umiejętność, zdolność przekazania wizji, żeby ludzie to uchwycili. Napięcia relacyjne zawsze były dla mnie dużymi wyzwaniami. To jedna z boleśniejszych sfer służby pastora. Jeżeli te napięcia pojawiają się w najbliższym gronie współpracowników są to bolesne i trudne wyzwania.

AM: Czego się nauczyłeś o przekazywaniu wizji? W jaki sposób robić to mądrze?

MS: Myślę, że wizja ma inne znaczenie dla przywódcy, a inne dla ludzi we wspólnocie. Jest rzeczą nie do zastąpienia, żeby pastor posiadał wizję. Jeżeli nie ma wizji to myślę, że nie posiada kwalifikacji, aby być pastorem. Otrzymanie wizji od Boga nie jest mandatem do ogłaszania jej przed ludźmi i wymagania od nich, że entuzjastycznie rzucą wszystko, zapomną o swoim życiu i będą żyć dla tej wizji. Wydaje mi się, że trzeba rozpoznać, w jaki sposób to dawkować. Jako pastor możesz widzieć pewne rzeczy 5 lat w przyszłość, natomiast dla osoby, która jest częścią wspólnoty ważny może być miesiąc. Tak jest i trzeba to uznać, aby szafować we właściwy sposób wizją. Myślę, że ludzie bardziej idą za przywódcą, niż za wizją. Wizja jest potrzebna przywódcy, aby wiedzieć gdzie iść, natomiast ludzie w oparciu o relacje bardziej idą za przywódcą.

AM: Czego nauczyłeś się z trudnych sytuacji relacyjnych? Jaką drogę odkryłeś, gdy spotykałeś się z trudnymi sytuacjami w relacjach?

IMG_2770-gotoweMS: Jeżeli nie potrafisz przebaczać nie masz szans w przywództwie. Jeżeli nie masz umiejętności radzenia sobie z pochwałami i krytyką zginiesz. Pochwały przewrócą w głowie, a krytykanctwo zabije. Do wszystkiego trzeba mieć dystans. Kluczową rzeczą jest odnalezienie swojego bezpieczeństwa w Chrystusie. Wszelkiego rodzaju wyzwania i napięcia są wykorzystywane przez wroga, aby uderzyć w poczucie godności, przydatności i kompetencje. To są walki, w których trzeba umieć sobie poradzić. Nie będziesz w stanie tego zrobić jeśli nie masz mocnej tożsamości w Chrystusie. Nie do zastąpienia jest obecność żony. Mam wielki szacunek dla mojej żony, ponieważ ona musiała przejść przez wszystkie rzeczy, przez które ja przechodziłem. Czasami była to jedyna osoba, która towarzyszyła mi w określonych zadaniach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>