Życie, które walczy o życie


Byłem dziś kolejny raz w miejscu, które przez zdrowych jest raczej unikane, dla chorych zaś jest symbolem poczekalni przed ostatnią podróżą, swego rodzaju synonimem wyroku – w hospicjum. Dla mnie jest to miejsce, w którym każda myśl o normalnym życiu ma niewspółmiernie większą wartości niż dotychczas.

Trzymając za rękę jednego z pacjentów, ledwie w kilka minut, mogłem zobaczyć jak zwykli ludzie wyrażają miłość i uwalniają w sali pozytywną potrzebę życia.

Widziałem, jak wspomnienie dorosłej wnuczki o zaplataniu dziadkowi warkoczy wyzwala falę wzruszającego śmiechu, falę szybko rozchodzącą się dalej, od wspomnienia do wspomnienia, zamieniając pokój chorych w oddzieloną od realiów hospicjum nasłonecznioną altanę.

Widziałem, jak rozmowa telefoniczna bladego od nowotworu czterdziestolatka, przeprowadzona z żoną o śrubce typu motylek od kabiny prysznicowej, którą można kupić w każdej Mrówce, a którą jak się tylko pospieszy zdąży kupić jeszcze dzisiaj, by kiedy wróci mógł ją dla nich nareszcie naprawić, jest nie tylko kontynuacją nagle przerwanej codzienności, ale także tęsknotą za nią i głośną proklamacją: Jeszcze jestem – jeszcze żyję!

Widziałem, jak córka robi wszystko, by jej ukochany ojciec nie pomyślał nawet, że za białym parawanem ma się skończyć jego los, tuląc go, jak on ją wiele, wiele lat wcześniej, prosząc, by uśmiechnął się, może jak on ją, gdy wracała smutna po szkole, prosząc, by pomachał, by się nie poddawał; w końcu zapewniając, że jutro przyjdzie, a on znowu wróci do swojego pokoju.

Jak po takim dniu niebanalnie brzmią słowa Kaznodziei:

Słodkie jest światło i miło jest oczom oglądać słońce

Kaznodziei Salomona 11:7

Jak warte odnotowania jest światło, które mogłem dziś widzieć, którym mogłem pozytywnie się nastrajać i które żywię nadzieję ujrzeć też jutro.

Jak mądrze brzmi też przestroga ku rozwadze – przykładania właściwej wagi do tego, co nam jest dane, jakby nie było z łaski.

Gdy człowiek żyje wiele lat, niech się z nich wszystkich raduje, lecz niech pamięta, że dni mrocznych jest sporo. Wszystko, co nadchodzi, jest marnością.

Kaznodziei Salomona 11:8

odchodzenie_2014_2_Ewa_PolecPhoto credit: Ewa Połeć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>