Sukces w służbie – Daniel Dunn

Kilka tygodni temu miałem możliwość przeprowadzić  wywiad z Danielem Dunnem – pastorem z Florydy na temat sukcesu w służbie. Pastor Daniel zaprezentował bardzo ciekawe spojrzenie na ten temat.

Andrzej Mytych: Cieszę się, że mogę dzisiaj gościć Daniela Dunna, znakomitego mówcę, który przyjechał do nas ze Stanów Zjednoczonych. Obecnie usługuje w kościele Real Life Church w Tampie na Florydzie. Jest popularnym mówcą, którego miałem dzisiaj przywilej tłumaczyć na konferencji dla polskich pastorów. Postanowiłem wykorzystać tę okoliczność i zadać mu dwa pytania, które nurtują mnie oraz moich przyjaciół.

Pastorze, jaka jest twoja definicja „sukcesu w służbie”? Jakby pastor zdefiniował pojęcie sukcesu w służbie?

Daniel Dunn: Jestem wdzięczny za to, że mogę tu być i za przywilej uczestniczenia w tej rozmowie.

Uważam, że jest to bardzo ważne pytanie, na które szukałem odpowiedzi przez wiele lat w nieodpowiednim miejscu. Cieszę się, że mogę na nie odpowiedzieć, podkreślając, że jestem osobą nadal zgłębiającą to zagadnienie.

Ponieważ żyjemy w tym świecie i wszystko, co na nim jest, jest dla nas tak realne, często nasza odpowiedź na tego rodzaju pytanie jest zdeterminowana przez to, co widzimy wokół nas i odpowiadamy na sposób ludzki.

Patrzyliśmy na sukces w służbie przez pryzmat posiadania dużych budynków, dużych wspólnot i dużych kwot pieniędzy.

Pomimo tego, że niektóre z tych rzeczy mogą być dowodem na owocną służbę, nie powinny one być podstawowym miernikiem sukcesu. Jeśli szukam nie tylko „przyziemnej” odpowiedzi, ale tej z Nieba, wtedy zdaję sobie sprawę, że te zewnętrzne rzeczy są jedynie tym, co jest na zewnętrz, a Jezus nie mówił o rzeczach dotyczących spraw zewnętrznych, lecz tych wewnątrz nas. Więc prawdziwa definicja sukcesu powinna dotykać tego, co jest w środku a nie odwrotnie. Wiemy, że jest to prawda, ponieważ wiele osób, które w zewnętrznym świecie uznalibyśmy za ludzi sukcesu, nie odnoszą sukcesu, jeśli chodzi o ich wnętrze. Fakt, że ktoś osiągnął ziemską miarę sukcesu nie oznacza, że prawdziwie jest zadowolony, lub prawdziwie osiągnął sukces.

Więc jeśli mam odpowiedzieć Andrzeju na to pytanie z perspektywy Nieba, powiedziałbym, że aby osiągnąć sukces w służbie, musimy być efektywni, to znaczy uczestniczyć w przemianie życia innych ludzi, widzieć jak przechodzą z jednego miejsca do drugiego. Rozumiemy, że może tego dokonać jedynie Duch Święty. Tylko moc Boża może prawdziwie zmienić życie człowieka. Gdybyśmy sami mogli się zmienić, zrobilibyśmy to, ale nie byliśmy w stanie, więc było takie miejsce i czas, kiedy uznaliśmy, że potrzebujemy Zbawiciela –kogoś, kto mógłby nas zmienić i On to zrobił. Tak samo jest w naszej służbie. Czy potrzebujemy Boga do osiągnięcia sukcesu, czy też sami potrafimy go osiągnąć? Zrozumiałem, że aby odnieść sukces należy pozwolić Jemu pracować przeze mnie. To jest czynnik, który decyduje o sukcesie w służbie i wprowadza zmiany do życia ludzi.

Więc definicją sukcesu, tak jak to rozumiem, jest bycie efektywnym. Właśnie wtedy, gdy wydajemy owoce, wiemy, że wykonujemy dzieło Boże. Ciekawym jest, że wśród wszystkich rzeczy, które moglibyśmy zabrać ze sobą do Nieba, nie ma rzeczy zewnętrznych, lecz są ludzie. Więc, jeśli odnosimy sukces w służbie, dzieje się tak dlatego, że pozwalamy Bogu dotykać i zmieniać ludzi przez nas.

Wskazówka 1

Pozwól Bogu przemieniać ludzi przez ciebie.

A.M.: Chciałbym zadać jeszcze jedno pytanie. Co doradziłbyś osobom, które pragną osiągnąć sukces w służbie?

D.D.: Uważam, że to jest bardzo dobre pytanie.

Zawsze łatwiej jest nam mówić o tym, co zewnętrzne, jednak Jezus jasno powiedział Nikodemowi, że jeśli człowiek nie narodzi się na nowo nie może wejść do Królestwa Niebieskiego. Podobnie jest z nami. Często chcemy wywrzeć wrażenie na innych przez naszą wiedzę, zamiast pozwolić ludziom dostrzec Tego, którego znamy. To nasza osobista relacja z Chrystusem uzdalnia nas do właściwego wykonania pracy. Niesamowitym jest to, że uczniowie Jezusa nie byli szlachetnie urodzeni, nie uczyli się od żadnego sławnego Rabina. Wiele razy pytano Jezusa: „W jakiej szkole byłeś, kto był Twoim nauczycielem?”

Zdumiewającym dla mnie jest to, że w księdze Dziejów Apostolskich tak powiedziano o uczniach: „Nie znamy ich, ale widzimy, że oni byli z Jezusem”. Więc jeśli mamy odnieść sukces w służbie, jak możemy dać coś, czego sami nie otrzymaliśmy? Jak możemy zabrać innych do miejsca, w którym nigdy sami nie byliśmy? Aby odnieść sukces musimy mieć własną relację z Bogiem, bez tego przekazujemy innym zaledwie ludzką mądrość. I nawet, jeśli rozważymy moc Słowa – tak jest ono efektywne, ale życie ludzi zmienia nasza własna więź z Nim.

Przypomina mi się historia ślepca, którego uzdrowił Jezus. Gdy został uzdrowiony, religijni liderzy byli zaniepokojeni tym, czy uzdrowienie było dokonane w odpowiedni sposób. Więc przyprowadzono go przed radę i poproszono, aby opisał i zdał sprawę z tego, co miało miejsce. Bardzo podoba mi się Jego odpowiedź: „Nie znam odpowiedzi na wasze pytania, ale jedno wiem – byłem ślepy, a teraz widzę”.

Więc jeśli nauczymy się dostrzegać działanie Chrystusa w naszym życiu i pozwolimy, aby było to sprawą nadrzędną, wtedy z tego, czym sami się karmimy, będziemy w stanie udzielić innym. Musi stać się to naszym priorytetem. Bez naszej osobistej więzi z Chrystusem, nie mamy niczego do zaoferowania innym. Nawet wtedy, gdy nauczamy i głosimy, ludzie zasługują na „świeży chleb”. Ja uwielbiam jeść to, co świeże. Nie ma nic lepszego od zapachu świeżego chleba prosto z piekarnika.

Wskazówka 2

Troszcz się o bliską więź z Panem Jezusem.

Tak jak w przypadku uczniów, powinno się o nas mówić, że widać, iż byliśmy z Jezusem.

A.M.: Pastorze Danielu, dziękuję bardzo za rozmowę.

D.D.: Dziękuję. To dla mnie przywilej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>