Mariusz Muszczyński – mężczyzna, który odkrył przede mną Chrystusa i Pismo Święte


Mój życiowy start był nieciekawy. Byłem szarym, przeciętnym, zagubionym i zakompleksionym, młodym człowiekiem – synem alkoholika, z biednej i dysfunkcyjnej rodziny. Dorastałem w szarym, prowincjonalnym, polskim miasteczku. Byłem bardzo nieszczęśliwy i uważałem, że moje życie to tragedia, a mnie jakby ktoś niedopracował. Nie wiedziałem, po co żyję, ani jaki sens ma moje życie. Byłem wtedy pracownikiem fizycznym, nic mnie nie cieszyło, wszystko widziałem w ciemnych barwach i do wszystkiego byłem negatywnie nastawiony.

Jednak w pewnym momencie moje życie zmieniło się i w ciągu pięciu lat doświadczyłem absolutnej metamorfozy stając się innym człowiekiem o zupełnie nowym standardzie życia, o czym nie marzyłem nawet w najśmielszych snach.

Jest wiele różnych powodów, dla których tak się stało, ale jednym z nich jest to, że w moim życiu pojawili się mężczyźni, którzy zaopiekowali się mną i zainwestowali we mnie.

Jednym z powodów doświadczenia w moim życiu przełomu jest to, że było kilku mężczyzn, którzy wywarli na mnie pozytywny wpływ.

Jestem człowiekiem, który miał szczęście, ponieważ kilku mężczyzn bezinteresownie okazało mi serce i zainwestowało we mnie. Jednym z nich był pastor Mariusz Muszczyński.

Mariusz Muszczyński – Mężczyzna, który odkrył przede mną Chrystusa i Pismo Święte

O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny!

Rzymian 10:15b

Jako dziecko nie byłem osobą religijną i sprawy kościoła zupełnie mnie nie interesowały. Będąc wychowany w typowej, polskiej rodzinie katolickiej uczestniczyłem w mszach, lekcjach religii i świętach kościelnych. Chodziłem raz w miesiącu do spowiedzi i przyjmowałem komunię. Nie zastanawiałem się jednak nad tym, w co się angażuję. To było coś, co się po prostu robiło – część codziennego życia.

Rzeczy zaczęły się zmieniać, gdy ukończyłem siedemnasty rok życia. Z jakiegoś niezrozumiałego wtedy dla mnie powodu ogarnęła mnie fascynacja Chrystusem i Jego śmiercią na krzyżu. Nie rozumiałem ani Chrystusa, ani Jego śmierci, ale bardzo chciałem to pojąć. Ta fascynacja zrodziła we mnie wiele pytań i wprowadziła mnie na drogę duchowych poszukiwań. Szukając odpowiedzi i głębokich przeżyć trafiłem do Świadków Jehowy. Potem wyjechałem do sekty na Pomorze i do Szwecji, z której wyrwałem się i trafiłem na zajęcia Yoga Center Reality w Gliwicach. Miałem wtedy 20 lat. Czytałem też systematycznie Biblię, ale jej nie rozumiałem. Była dla mnie zupełnie „zamkniętą” księgą.

W końcu stwierdziłem, że moje duchowe poszukiwania to efekt życia w iluzji, a ja „uganiam się za wiatrem”. W wyniku swoich poszukiwań wcale nie zrozumiałem kim jest Chrystus, ani dlaczego umarł. Nie znalazłem satysfakcjonujących odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. W wyniku poszukiwań stałem się duchowo i emocjonalnie rozbitym człowiekiem.

Sfrustrowany stwierdziłem, że nadszedł czas, aby przestać zajmować się mrzonkami, poszukiwaniem „nie wiadomo czego” i zająć się normalnym życiem. Wtedy moja siostra powiedziała, że do naszego miasta przyjechał młody pastor, aby założyć chrześcijańską wspólnotę. Odpowiedziałem na to, że powinna trzymać się od niego z daleka, bo to na pewno oszust. Jednak moja siostra powiedziała mi, że była na spotkaniu, na którym dużo mówili o Jezusie i że ja też powinienem tam pójść. Ostatecznie dałem się przekonać i poszedłem posłuchać.

Na spotkaniu mówiono o Jezusie i o tym, że On umarł na krzyżu, abyśmy mogli być zbawieni. W końcu człowiek, który głosił Słowo Boże powiedział:

– Jeśli ktoś chce przyjąć Jezusa do swojego życia, niech wyjdzie do przodu, aby się modlić.

Nie wiedziałem, o co mu chodzi, ale pomyślałem sobie: Wyjdę. Co mi szkodzi?. Wyszedłem więc, pomodliłem się i doświadczyłem cudu „nowego narodzenia”.

Na tym spotkaniu poznałem owego młodego pastora – nazywał się Mariusz Muszczyński. Był on pierwszym z pięciu mężczyzn, którzy wywarli niezwykły wpływ na moje życie.

Mariusz Muszczyński odkrył przede mną Chrystusa i zbawienie

Najcenniejszym darem, jakim można obdarzyć drugiego człowieka jest Chrystus. Mariusz pomógł mi przyjąć Jezusa do swojego życia i dar zbawienia. Nie ma nic, co byłoby ważniejsze. Jeśli ktoś ma Chrystusa ma wszystko. Jeśli nie ma Go, nie ma nic.

Co z tego, jeśli człowiek „cały świat pozyska”, jednak nigdy nie pojedna się z Chrystusem i nie doświadczy cudowności połączenia z Bogiem idąc na wieczne zatracenie?

Mariusz Muszczyński odkrył przede mną wspaniałość Pisma Świętego

Moją udręką w okresie duchowych poszukiwań było to, że czytałem Biblię, ale nie rozumiałem tego, co czytam. Mariusz zaczął mi ją wyjaśniać w prosty sposób i mój umysł zaczął rozumieć tę niezwykłą księgę.

Od Mariusza Muszczyńskiego zapożyczyłem styl głoszenia i nauczania

Mariusz był bardzo dobrym kaznodzieją i nauczycielem. Jego obdarowanie pobudziło moje obdarowanie. Jego styl głoszenia i nauczania miał zasadniczy wpływ na kształtowanie się mojego stylu.

IMGMariusz Muszczyński zainspirował mnie do idealizmu chrześcijańskiego i do pracy pionierskiej

Mariusz, jako młody mężczyzna, wraz z żoną, przyjechał do małej miejscowości, aby rozpocząć pracę pionierską. To było dla mnie bardzo dużą inspiracją i do dziś pionierstwo zajmuje ważne miejsce w moim życiu i służbie.

Bóg stawia na drodze naszego życia swoich posłańców, którzy do nas przemawiają, a ich życie jest lekcją. Ważnym jest, abyśmy ich rozpoznali w tłumie otaczających nas ludzi, usłyszeli i przyjęli przesłanie, które przez nich jest do nas kierowane.

Dzisiaj

Dzisiaj Mariusz jest pastorem Kościoła Zielonoświątkowego w Opolu.

www.ostoja-opole.pl

Jego pasją jest szeroko pojęte zakładanie nowych kościołów oraz dążenie do powstania ruchu zakładania kościołów, czyli dynamicznego pomnażania się nowych społeczności w kraju i zagranicą.

Więcej możesz dowiedzieć się na stronie:

www.misjakrajowa.kz.pl

Photo credit: Mariusz Muszczyński, zdjęcia zrobione w latach 90. w Zdzieszowicach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>