Błądząc w uporze

Upór może być bardzo dobrą cechą pewnego siebie, znającego poczucie własnej wartości człowieka, zmierzającego w życiu we właściwym kierunku. Zdarza się jednak, że towarzyszy on ludziom, którzy trwają przy błędnych, niesłusznych założeniach i w takim przypadku upór zatrzymuje ich życie.

Są ludzie, którzy nigdy się z nikim nie zgadzają. Cały świat się myli, dosłownie we wszystkim, ale oni mają przeważnie rację. Gdy upór staje się dominującą cechą charakteru, nie pozwala on nawiązać z innymi trwałej, opartej na prawdzie relacji. Relacje z toksycznym uparciuchem są możliwe tylko wtedy, gdy nagminnie mu się przytakuje i pod żadnym pozorem nie wygłasza swojego zdania, choćby na błahy temat. Jednak na takim fundamencie nie da się niczego dobrego zbudować.  Stojąc przy błędnym stanowisku, powinniśmy czasami poddać się i ustąpić, zrezygnować z niewłaściwego uporu i pozwolić, aby nasze życie się zmieniło.

Czytaj dalej  ›

Próby, burze i cierpienie

Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili. (1 Ptr 4:12-13)

Apostoł Piotr pisząc do chrześcijan mówi, abyśmy nie dziwili się, jakby nas coś niezwykłego spotkało, gdy pali nas ogień doświadczeń. Tak jak Chrystus cierpiał, tak też i my będziemy musieli czasami zanurzyć się w cierpieniu.

Bóg oferuje ludziom dobre, spełnione życie, ale nie łatwe i pozbawione cierpienia. Czasami nasze życie biegnie przez wspaniałe szczyty i zielone pastwiska, a czasami przez mroczne doliny. Potrzebujemy więc uczyć się iść za Jezusem, a także budować swoje życie zarówno wtedy, gdy wszystko się układa, jak i wtedy gdy nic nie toczy się po naszej myśli. Dotyczy to również okresów, gdy zanurzamy się w cierpieniu.

Czytaj dalej  ›

Dysfunkcje i choroby duszy

Każdy człowiek, który przychodzi do Boga cierpi na pewne dysfunkcje i choroby duszy. Takimi dysfunkcjami może być uzależnienie, odrzucenie, gorycz, krytykanctwo, niskie poczucie wartości, kompleksy, narcyzm, fobie, życie w chorobliwym strachu itp. Niektóre z nich, bardzo szybko, w procesie naśladowania Chrystusa są wydobywane na powierzchnię i oczywistym jest, że trzeba coś z nimi zrobić, bo przeszkadzają w rozwoju duchowości, osobistym wzroście, a także w budowaniu życia i relacji międzyludzkich. Są jednak takie dysfunkcje i choroby duszy wplecione tak głęboko w naturę człowieka, że często nawet przez wiele lat są zupełnie nieuświadomione. Co więcej, niektóre wewnętrzne patologie w środowisku chrześcijańskim znajdują dla siebie podatny grunt i podszywają się pod to, co zdrowe. W ten sposób jeszcze bardziej ukorzeniają się w duszy człowieka i sieją zniszczenie. Taką dysfunkcją jest na przykład perfekcjonizm dysfunkcjonalny. Ukrywa się on często pod pragnieniem jakości, efektywności, standardów i poprawności teologicznej. I choć rzeczy te są dobre i zdrowe, to już sam perfekcjonizm wcale takim nie musi być.

Czytaj dalej  ›

Trudność przebaczania

e15ad6fa09610ba4b2c3b6bade10e7ea

Przebaczenie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku do własnej celi więziennej.

Stefan Wyszyński

Umiejętność przebaczania pozwala prowadzić zdrowe, zrównoważone i radosne życie. Gorzkie wody mogą stać się słodkie, a pozbycie się żalu i urazy przyniesie wolność. Nieprzebaczenie może mocno ograniczać życie człowieka, uniemożliwiać zdobycie nowych obszarów i poszerzanie granic. Przebaczenie nie zawsze przychodzi od razu, darowanie komuś winy i pozbycie się słusznego żalu może zająć lata.

Czytaj dalej  ›

Męczę się w miejscu, w którym jestem. Kiedy mogę odejść?

2016-04-16 (295) OBOstatnio, podczas sesji coachingowych, które prowadzę z różnymi chrześcijanami, ciągle słyszę pytanie, które mniej więcej brzmi tak:

Męczę się w miejscu, w którym jestem. Kiedy mogę odejść?

Oczywiście to nie ja jestem osobą, która powinna na to pytanie odpowiedzieć. Takiej odpowiedzi powinna udzielić osoba, która sobie to pytanie stawia. W takiej sytuacji proponuję zadać sobie 10 pytań, które mogą pomóc chrześcijaninowi przemyśleć swoje miejsce życiowe i przyjrzeć się mu z różnych punktów widzenia, aby podjąć sensowną decyzję.

Czytaj dalej  ›

Czy poznałeś swoją drogę?

Mądrością człowieka rozumnego jest poznać swą drogę, szaleństwo głupich wiedzie na bezdroża.

Przypowieści 14:9 (Biblia Poznańska)

„Mądrością człowieka rozumnego jest poznać swą drogę” – tak proste przesłanie, a zarazem tak bardzo głębokie. Poznawanie swojej drogi prowadzi do coraz lepszego poruszania się po niej, zdążania do celu, a przy okazji omijania wszelkich pułapek oraz podejmowania właściwych decyzji na rozdrożach życia.

Czytaj dalej  ›

Pan sobie sam pisze tragedię…

Teoria literatury była dla mnie jednym z mniej przyjemnych zajęć na studiach polonistycznych. Okazała się jednak niezbędna do zrozumienia różnych zjawisk literackich, np. kompozycji, właściwości językowych dzieła oraz wielu, wielu innych. Z pewnością są ludzie mocno zainteresowani tą dziedziną nauki o literaturze. Ja natomiast podchodziłam do zajęć z tego przedmiotu ze sporym dystansem i nie byłam w tym wyjątkiem, jednak non scholae sed vitae discimus (łac.) – nie uczymy się dla szkoły, ale dla życia.

Po weekendzie zawsze przychodził okropny poniedziałek. Rzesza rozbawionych i wypoczętych studentów wracała w tryby cotygodniowej pracy i rutyny uniwersyteckiej. Każdy poniedziałek aplikował grupie, z którą uczęszczałam na zajęcia dawkę wiedzy z teorii literatury. Nasz wykładowca z wielką pasją omawiał niezrozumiałe dla nas, zwłaszcza po weekendzie, tezy i zagadnienia. Najtrudniejszym czasem w trakcie ćwiczeń było odpytywanie i sprawdzanie nabytej wiedzy studentów. Wszyscy siedzieli wtedy bardzo pilnie zaczytani w swoich notatkach, zajęci wyszukiwaniem ulubionego długopisu lub unikaniem wszelkich kontaktów wzrokowych z wykładowcą. On jednak pozostawał niewzruszony, siadał przy biurku, szukał w kieszeniach swojej granatowej marynarki okularów, wyciągał kajecik i wybierał „szczęśliwca”. Pewnego razu padło na chłopaka, który ledwo orientował się, gdzie jest i czego dotyczą zajęcia. Po odczytaniu jego nazwiska student zrozumiał, że o niego chodzi i po dłuższej chwili wstał. Z ust wykładowcy padło pytanie. Sala zamilkła. Chłopak nie miał pojęcia, o co chodzi, przeniósł się do naszej grupy całkiem niedawno i nie zdążył się jeszcze zorientować, na czym polegają zajęcia. Gdy pytający przez dłuższą chwilę nie uzyskał odpowiedzi, pozbył się złudzeń na przeprowadzenie ciekawego dialogu, przejechał palcami po wąsach, przypominających wąsy imć pana Zagłoby i powiedział:

Czytaj dalej  ›

Życie poza więzieniem

Więzieniem dla człowieka mogą być różne rzeczy. Rozmaite drogi prowadzą do bram, za którymi są małe pokoiki z grubymi kratami w oknach. Nikt nie chce się tam znaleźć. To nie jest zwyczajny, znany nam świat, w którym ludzie wstają rano, odwożą dzieci do przedszkola, idą do pracy, wracają, gotują obiad itd. W tym dziwnym odizolowaniu jest inaczej. Na normalne życie patrzy się przez kraty, a pole widzenia jest mocno ograniczone. Nie mam na myśli fizycznego więzienia, instytucji, która teoretycznie ma wykonać wymierzoną przez sąd karę, ale chcę napisać o więzieniu niematerialnym, niewidzialnym, a jednak bardzo realnym.

Czytaj dalej  ›

Dawaj i przyjmuj

W życiu ważne jest zarówno dawanie, jak i przyjmowanie, dlatego też warto rozwijać się w dawaniu i przyjmowaniu.

Dawaj

Aby mieć dobre życie potrzebujesz ofiarnie i hojnie dawać. Rozdawaj tyle ile możesz. Bądź hojnym człowiekiem.

Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. (Łk 6:38)

Czytaj dalej  ›

Zwodnicze piękno grzechu

Gdy uczyłem się w Szkole Biblijnej w Wielkiej Brytanii, wszyscy studenci kilka godzin w tygodniu pracowali na rzecz tej szkoły. Dzięki temu czesne było dużo niższe.

Szkoła znajdowała się na terenie starego, pięknego zamku, do którego przynależało kilkanaście hektarów pól i lasów. Piękne miejsce. Któregoś dnia przypadła mi w udziale praca w lesie. Dostałem sekator, piłę i siekierę, a następnie wraz z opiekunem i kilkoma studentami byliśmy odwiezieni do niedużego lasu, w którym mieliśmy pracować.

Po przybyciu na miejsce poinformowano nas, że będziemy wycinać bluszcz, który obrastał drzewa. Spojrzałem na te rośliny, były niezwykle piękne i najwyraźniej stare, bo miały grube konary i wspinały się po pniach drzew aż do koron.

Powiedziałem do opiekuna:

Czytaj dalej  ›

Jak dowiedziałem się, że jestem głupcem, ale nie zrozumiałem przesłania

marcin_zamozny_2015W 1996 roku, gdy jeszcze prowadziłem amatorski teatr laki zostałem zaproszony na dziesięciodniowe szkolenie do Stanów Zjednoczonych. To była wspaniała przygoda i fascynujący czas. Z całej Ameryki zjechali się lalkarze, autorzy scenariuszy, brzuchomówcy, klauni i inni tego typu zapaleńcy oraz oryginały. Szkolenie odbywało się w dużym miasteczku akademickim. W ciągu dnia chodziłem na różnego rodzaju warsztaty, a wieczorem podziwiałem wspaniałe występy teatralne. Były niesamowite. Najbardziej zapadł mi w pamięci występ przy użyciu lalek fluorescencyjnych świecących w ciemności.

Któregoś wieczora jechałem na tylnym siedzeniu z dyrektorem służby chrześcijańskiej, która zorganizowała to szkolenie. Prowadził auto, obok niego siedział Brytyjczyk, ewangelista, który spędzał wiele czasu na przemawianiu w Afryce. Obydwoje byli około pięćdziesiątki i mówili o obciążeniu, jakim dla organizmu i zdrowia mogą być częste podróże i intensywna praca zawodowa. Rozmowa zeszła na odpoczynek. Okazało się, że obydwaj uwielbiają grę w golfa. Więc przez następne kilka minut z ożywieniem rozmawiali o uprawianiu tego sportu.

Miałem wtedy 23 lata. Moim jedynym zainteresowaniem i pasją było głoszenie Jezusa. Żyłem kazaniami, chrześcijańskim teatrem lalki i przemawianiem na ulicy. Gdy tak ich uważnie słuchałem pomyślałem sobie: Świat ginie bez Jezusa, a oni grają sobie w golfa? Przecież to nienormalne. Co to za niskie standardy życia i chrześcijaństwa?

Czytaj dalej  ›

Przebaczenie jest antidotum

Wracałem z Łodzi. Zgłodniałem i zatrzymałem się w KFC. Pełno ludzi i brak miejsca.

Czasem uśmiech potrafi zdziałać cuda. Zostałem zaproszony do stoliczka, gdzie siedziała para. Wywiązała się rozmowa. Wracali od jej rodziców. Na jej twarzy skrywany ból, cierpienie i gniew… Ma młodszą siostrę, która jest ładniejsza od niej. Siostra zawsze wykorzystywała swoje piękno w relacji z mamą i tatą, potem wśród znajomych i przyjaciół. Nigdy nie czuła się, że jest numerem jeden, że jest ważna dla rodziców i przyjaciół. Zawsze gorsza od pięknej siostry. Zawsze w cieniu, nieważna, niekochana…

Czytaj dalej  ›