Błądząc w uporze

Upór może być bardzo dobrą cechą pewnego siebie, znającego poczucie własnej wartości człowieka, zmierzającego w życiu we właściwym kierunku. Zdarza się jednak, że towarzyszy on ludziom, którzy trwają przy błędnych, niesłusznych założeniach i w takim przypadku upór zatrzymuje ich życie.

Są ludzie, którzy nigdy się z nikim nie zgadzają. Cały świat się myli, dosłownie we wszystkim, ale oni mają przeważnie rację. Gdy upór staje się dominującą cechą charakteru, nie pozwala on nawiązać z innymi trwałej, opartej na prawdzie relacji. Relacje z toksycznym uparciuchem są możliwe tylko wtedy, gdy nagminnie mu się przytakuje i pod żadnym pozorem nie wygłasza swojego zdania, choćby na błahy temat. Jednak na takim fundamencie nie da się niczego dobrego zbudować.  Stojąc przy błędnym stanowisku, powinniśmy czasami poddać się i ustąpić, zrezygnować z niewłaściwego uporu i pozwolić, aby nasze życie się zmieniło.

Czytaj dalej  ›

Zrobić porządek z potworem, który czai się na dnie duszy

Nie wiem, czy byłeś kiedyś rozczarowany sobą, przybity, zaskoczony swoim zachowaniem? Nie wiem, czy byłeś kiedyś zdumiony tym, co z ciebie wylazło? Nie wiem, czy byłeś sobą zdegustowany? Nie wiem, czy byłeś kiedyś zgorszony sobą? Czy znalazłeś się w takim miejscu, że trudno było ci przebaczyć samemu sobie?

Czytaj dalej  ›

Trudność przebaczania

e15ad6fa09610ba4b2c3b6bade10e7ea

Przebaczenie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku do własnej celi więziennej.

Stefan Wyszyński

Umiejętność przebaczania pozwala prowadzić zdrowe, zrównoważone i radosne życie. Gorzkie wody mogą stać się słodkie, a pozbycie się żalu i urazy przyniesie wolność. Nieprzebaczenie może mocno ograniczać życie człowieka, uniemożliwiać zdobycie nowych obszarów i poszerzanie granic. Przebaczenie nie zawsze przychodzi od razu, darowanie komuś winy i pozbycie się słusznego żalu może zająć lata.

Czytaj dalej  ›

Nie musi być idealnie, aby było dobrze

Nasza tęsknota

Niezmiennie tęsknimy i dążymy do perfekcji, ale jako ludzie tkwimy w niedoskonałości. Myślimy, że nie powinniśmy godzić się na coś, co nie jest idealne, perfekcyjne dla nas. Myślimy, że powinniśmy z życia, kościoła, z każdej relacji, przyjaźni i małżeństwa dostawać to, co najlepsze. Kiedy zakochujemy się w drugiej osobie, w ludziach, w kościele mamy podświadomie nadzieję, że uzdrowi nas z ran życia i da spełnienie.

Prędzej czy później, we wszystkich relacjach przychodzi taki moment, kiedy spoglądamy na osobę obok nas, przyjaciół, kościół, nawet pracę, którą wykonujemy i dręczą nas myśli, że to wszystko to straszna pomyłka.

Tajemnica poliszynela

Jest tajemnicą poliszynela naszej kultury i wiary chrześcijańskiej, że rozczarowania istnieją, również w małżeństwie i służbie Bożej.

Czytaj dalej  ›

Czy masz jakieś relacje, które zasadzają się na dawaniu i przyjmowaniu?

Jeśli chcemy być zdrowi, to potrzebujemy zdrowych relacji. Możemy mieć wielu znajomych, możemy mieć wiele różnych relacji, możemy pomagać ludziom, którzy są w wielu różnych tarapatach, ale w tym wszystkim potrzebujemy kilku relacji zasadzających się na dawaniu i przyjmowaniu.

Czytaj dalej  ›

Czy podejmujesz się świadomego i regularnego wysiłku rozwijania ważnych dla ciebie relacji?

Sąsiad zaprosił mnie na bieganie. Zakomunikował mi stanowczym głosem: „Sąsiedzie, musisz się ruszać”. Zaprotestowałem. Uważałem swoją kondycję za pewnik, przecież 10 lat temu biegałem bez problemu 8 lub 10 km, a poza tym codziennie się ruszam, pracuję wokoło domu… Po 3 km biegu z moim sąsiadem, myślałem, że moje płuca wyskoczą a serce eksploduje. Z poczuciem porażki, wycieńczony, wróciłem do domu, padłem na dywan i starałem się uspokoić moje oszalałem serce oraz oddech. Odpłynąłem myślami.

Czytaj dalej  ›

Przywództwo i ludzie

Gdy patrzę wstecz na swoją służbę i przywództwo, to muszę przyznać, że największe błędy, które popełniłem i nad którymi boleję, dotyczyły mojego podejścia do otaczających mnie ludzi. Za bardzo byłem pochłonięty s o b ą, realizacją s w o j e g o potencjału i s w o i c h zamysłów. Za mało zwracałem uwagę na innych. Nie byłem też dostatecznie wrażliwy. Byłem przekonany, że sukces przyjdzie do mojego życia dzięki ciężkiej pracy, wyrzeczeniom i poświęceniom. Jakże się myliłem! Oczywiście, aby odnieść sukces należy ciężko pracować, wyrzekać się różnych rzeczy i poświęcać się, ale rzeczy te nie są głównymi składnikami recepty na sukces. Ma ona elementy o wiele istotniejsze – należą do nich przede wszystkim dobra relacja z Bogiem i z ludźmi.

Prawdziwy sukces w służbie i w przywództwie jest przede wszystkim owocem dobrych relacji z Bogiem i z ludźmi.

Czytaj dalej  ›

Zatrzymuj się, aby tworzyć wspomnienia

Część wspaniałego dziedzictwa, jakie możemy po sobie pozostawić naszym bliskim, to szczęśliwe wspomnienia. Z drugiej strony, co to za życie, jeśli u jego schyłku nie ma co wspominać, lub ma się głównie przykre wspomnienia? Warto zadać sobie również pytanie, jakie wspomnienia pozostaną po nas gdy odejdziemy?

Życie jest jak sen, z czasem przemija coraz szybciej, pozostaje po nim parę zdjęć, trochę wspomnień. Prawda jest taka, że po każdym z nas pozostaną wspomnienia, pytanie jest tylko: Jakiego rodzaju? Czy to są wspomnienia, które chcielibyśmy po sobie pozostawić? Nie chodzi tu jednak tylko o nas, chodzi również o innych i ich wspomnienia. Każdy z nas może dać z siebie coś ekstra, zainwestować w życie innych, aby w przyszłości mieli lepsze wspomnienia.

Mając to na uwadze, co jakiś czas warto się zatrzymywać, aby tworzyć sytuacje, które później my i nasi bliscy będziemy mogli przechowywać jako cenne wspomnienia. W przeciwnym razie życie będzie przeciekać nam przez palce i u naszego schyłku będziemy je wspominać z mieszanymi uczuciami.

Czytaj dalej  ›

Zatrzymuj się, aby spędzać czas z tymi, na których zależy ci najbardziej

Jeszcze nikt nigdy na łożu śmierci nie żałował, że nie spędził więcej czasu w pracy. Za to każdy żałuje, że nie spędził więcej czasu z tymi, na których mu najbardziej zależało.

Dobre i satysfakcjonujące relacje z ludźmi są jednym z podstawowych elementów dobrego i satysfakcjonującego życia. Czasami dajemy się tak bardzo porwać wirowi rzeczywistości, że tracimy relacje z cennym ludźmi. Często słabością ludzi odnoszących sukcesy jest to, że najmniej wartościowego czasu poświęcają osobom, na których zależy im najbardziej. W ten sposób pozbawiają samych siebie i tych, którzy są dla nich najcenniejsi, możliwości przeżycia niezwykłych chwil.

Powinniśmy pamiętać, że w dziedzinie relacji doświadczamy działania zasady siania i zbierania. Oznacza to po pierwsze, że możemy żąć z tego, co zostało zasiane, a po drugie, nie możemy żąć z tego, co nie zostało. Poważne problemy zaczynają się wtedy, kiedy siejemy złe rzeczy, lub nie siejemy tego, co powinniśmy. Takie postępowanie prędzej, albo później mści się okrutnie.

Czytaj dalej  ›

Zacznij od siebie

Zanim zaczniesz zmieniać swoją rodzinę, zmień siebie. Jak zaczniesz się zmieniać, to z czasem zmieni się twoja rodzina.

Czasami można być naprawdę sfrustrowanym poszczególnymi członkami swojej rodziny. Może denerwować nas zachowanie ojca, matki, męża, żony, teściowej. Łatwo jest wytykać swojemu bliskiemu wady, braki i niedociągnięcia, wymyślać programy naprawcze i podnosić mu poprzeczkę.

Łatwo jest uderzyć drugiego w twarz i wykrzyczeć mu w oczy: Ja się wezmę za ciebie i cię wyprostuję! Ja zrobię z tobą porządek! Jednak prawda jest taka, że tego typu zachowanie, postawa, próby naprawiania i prostowania drugiego człowieka na siłę, najczęściej tylko bardziej go wykrzywiają i pogłębiają problem.

Na szczęście sprawa wcale nie jest beznadziejna. Jeśli zechcesz zacząć od siebie, to jest szansa na znaczną poprawę sytuacji.

Wierzę w to, że każdy z nas jest powołany do zmieniania świata, podnoszenia życia ludzi na wyższy poziom i rozwiązywania problemów, ale musimy najpierw zaczynać od siebie, demonstrować w swoim codziennym życiu o co nam chodzi. Słowa są tanie, a krzyki, czy też frustracja najczęściej mało skuteczne.

Czytaj dalej  ›

Uczenie się dbania zarówno o siebie, jak i o innych

Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich! (Filipian 2:4 BT)

Gdy miałem 35 lat poczułem się jak pusty garnek z wypalonymi dziurami. Czułem się wykorzystany, zużyty, wypalony, wzgardzony, odrzucony.  Myślałem, że nie mam nic wartościowego, czym mógłbym się podzielić z innymi. Czułem się tak, jakbym zjeżdżał na bocznicę, aby utknąć wśród starych, wysłużonych, zardzewiałych i zniszczonych wagonów.

Jedną z przyczyn ku temu była moja dysfunkcja, z której nie zdawałem sobie wtedy sprawy. W tym czasie byłem nastawiony na to, aby pomagać, dawać i inwestować w innych, ale sam nie prosiłem o pomoc, nie mówiłem o tym, czego potrzebuję i nie eksponowałem się na to, aby ludzie mogli we mnie zainwestować. W rzeczywistości nie chciałem niczego przyjmować, nie szukałem pomocy, a jeśli już jej w czymś potrzebowałem, to byłem zbyt dumny, aby o nią poprosić. W wyniku tego wyjałowiłem się, czułem, że nic wartościowego nie mam już do dania, zacząłem się wypalać zawodowo. Miałem coraz mocniejsze przekonanie, że aby nadal móc dawać i pomagać, muszę zacząć coś przyjmować do swojego życia.

Czytaj dalej  ›

Współczucie i empatia

Jeżeli ktoś nie dostaje do pokładanych w nim nadziei, nie do końca wypełnia swoje obowiązki, zawala sprawy i nie dotrzymuje terminów – jeżeli z kimś mamy problem, najprościej jest ocenić, oszacować jego wartość jako pracownika, członka kościoła, lidera, pastora, przyjaciela, kolegi, skrytykować, osądzić i w ostateczności pozbyć się „nieefektywnego” z naszego życia, wspólnoty i firmy… Dzieje się to nawet we wspólnotach chrześcijańskich.

Jakże wspaniale byłoby włączyć w rozwiązanie trudnej sprawy i konfliktu personalnego empatię i współczucie. Dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje? Co jest przyczyną takiego zachowania? Jakie czynniki czasem zewnętrzne lub wewnętrzne przeszkadzają temu człowiekowi należycie działać? Może prywatne sprawy, choroba w rodzinie i cokolwiek innego nie pozwala skupić się mu na pracy i obowiązkach?

Czytaj dalej  ›

Czasami trzeba wszystko rzucić, aby zdążyć zrobić to, czego nie da się już zrobić później

2010 07 10 (008)

Są rzeczy, które można zrobić później, są również takie, których przełożyć się nie da.

Parę dni temu zmarł sąsiad, z którym się przyjaźniłem. Trzy tygodnie wcześniej źle się poczuł i został skierowany do szpitala na oddział wewnętrzny.

Dziwna była nasza relacja. Z pewnością żyliśmy w różnym tempie. Jego życie było spokojne, poukładane, toczące się w wolnym tempie, natomiast moje – zupełnie zwariowane – szybkie, niespokojne, intensywne.

Czytaj dalej  ›