Zrobić porządek z potworem, który czai się na dnie duszy

Nie wiem, czy byłeś kiedyś rozczarowany sobą, przybity, zaskoczony swoim zachowaniem? Nie wiem, czy byłeś kiedyś zdumiony tym, co z ciebie wylazło? Nie wiem, czy byłeś sobą zdegustowany? Nie wiem, czy byłeś kiedyś zgorszony sobą? Czy znalazłeś się w takim miejscu, że trudno było ci przebaczyć samemu sobie?

Czytaj dalej  ›

Po co kolejny pomnik Mickiewicza?

W czasie studiów przeczytałam wiele utworów Bolesława Prusa. Skupiona byłam na analizie postaci kobiecych, występujących w jego prozie. Zgłębiłam również biografię pisarza, zapoznając się nie tylko z przebiegiem życia Prusa, ale przede wszystkim z poglądami, przemyśleniami, pragnieniami i filozofią życia Aleksandra Głowackiego, którą przenosił do wielu swoich dzieł literackich.

Bolesław Prus był wielkim społecznikiem, prowadzącym skromne, ciche życie. Nie zamierzał zostać pisarzem, zmusiło go do tego życie, a działalność publicystyczna i dziennikarska umożliwiła mu wskazywanie problemów, z którymi borykało się ówczesne społeczeństwo. Podkreślał, że brak równowagi, mądrości i zrozumienia nowej rzeczywistości jest przyczyną ubóstwa, zacofania i niesprawiedliwości. Pokolenie pozytywistów wyrosło na twórczości minionej epoki, a romantyczny mesjanizm skutkował biernością, hołdowaniem przeszłości i życiem w cieniu nieudanych zrywów, które miały przynieść wolność. Taka postawa narodu nie zmieniała sytuacji, tylko pogarszała jego stan. Nie umiano dostosować się do zmian zachodzącym na świecie i odnaleźć właściwej perspektywy, która przyczyniłaby się do zmiany życia warstw najuboższych. Prus sprzeciwiał się starym założeniom i programom. Podkreślał, że społeczeństwo niepotrzebnie żyje przeszłością, popadając w marazm i opóźnienie cywilizacyjne. Uważał, że należy skupić się na bieżących problemach, propagować rozwój i wspierać potrzebujących.

Czytaj dalej  ›

Męczę się w miejscu, w którym jestem. Kiedy mogę odejść?

2016-04-16 (295) OBOstatnio, podczas sesji coachingowych, które prowadzę z różnymi chrześcijanami, ciągle słyszę pytanie, które mniej więcej brzmi tak:

Męczę się w miejscu, w którym jestem. Kiedy mogę odejść?

Oczywiście to nie ja jestem osobą, która powinna na to pytanie odpowiedzieć. Takiej odpowiedzi powinna udzielić osoba, która sobie to pytanie stawia. W takiej sytuacji proponuję zadać sobie 10 pytań, które mogą pomóc chrześcijaninowi przemyśleć swoje miejsce życiowe i przyjrzeć się mu z różnych punktów widzenia, aby podjąć sensowną decyzję.

Czytaj dalej  ›

Co jest Twoją odpowiedzialnością?

2015-07-28 (243) Karłowice

Skupianie się na rzeczach niewłaściwych, poza obszarem Twojej odpowiedzialności, jest dla Twojego życia szkodliwe; natomiast skupianie się na rzeczach właściwych, które znajdują się w twoim obszarze odpowiedzialności, będzie budować Twoje życie.

Czasami ludzie potykają się, ponieważ zajmują się nie tym, czym powinni się zajmować i skupiają się na tym, co nie jest ich odpowiedzialnością, podczas gdy rzeczy, którymi powinni się zajmować, są przez nich zaniedbywane. To jest destruktywne i niszczy ich życie.

Czytaj dalej  ›

Czy masz jakieś relacje, które zasadzają się na dawaniu i przyjmowaniu?

Jeśli chcemy być zdrowi, to potrzebujemy zdrowych relacji. Możemy mieć wielu znajomych, możemy mieć wiele różnych relacji, możemy pomagać ludziom, którzy są w wielu różnych tarapatach, ale w tym wszystkim potrzebujemy kilku relacji zasadzających się na dawaniu i przyjmowaniu.

Czytaj dalej  ›

Nie stój zbyt długo na zaciągniętym hamulcu bezpieczeństwa

Życie polega na tym, że co jakiś czas musimy wyruszyć ze swojej strefy komfortu, czasami zostawiając prawie wszystko za sobą.

Zmiana jest naturalną częścią ludzkiego życia, jednak z czasem, gdy przybywa nam lat, coraz trudniej przychodzi akceptowanie zmian. Z wiekiem mamy skłonność do tego, aby coraz bardziej się ich obawiać i opierać się im. Z tego też powodu panicznie trzymamy się centrum naszej strefy komfortu i histeryzujemy na samą myśl o tym, że moglibyśmy wypaść z gniazda, w którym trwamy i stracić choć część z tego, co w danej chwili posiadamy.

Jednak normalne życie polega na wypływaniu z bezpiecznych przystani i traceniu pewnych rzeczy, po to, aby dopłynąć do nowych portów i zyskać nowe. Dla chrześcijanina nawet śmierć jest zyskiem. Dlatego nie bój się straty. Nie trzymaj się kurczowo tego, co znane i bezpieczne. Nie jedź przez życie z zaciągniętym hamulcem bezpieczeństwa. Nie bądź konformistą. W przeciwnym razie trochę zyskasz, ale to co najlepsze stracisz. Co jakiś czas twoje [lepsze] życie zaczyna na ciebie czekać na granicy twojej strefy komfortu. Nie dawaj mu na siebie czekać zbyt długo.

Czytaj dalej  ›

Czy miejsce, do którego dotarłeś jest już Twoją metą?

Coś w ludzkiej naturze kusi nas, byśmy pozostali tam, gdzie czujemy się komfortowo. Staramy się znaleźć zaciszne miejsce, w którym stres jest na akceptowalnym poziomie i w którym mamy satysfakcjonujące nas dochody. Takie, w którym mamy dobre relacje z ludźmi, nie musimy zawierać nowych znajomości i doświadczać trudnych sytuacji. Oczywiście, każdy z nas potrzebuje czegoś takiego przez pewien czas. Wspinamy się, a potem odpoczywamy, by się zaaklimatyzować. Gdy już nauczymy się w życiu nowej wysokości, idziemy dalej. Źle jest, gdy nie ruszamy w drogę.

Jeżeli była to nasza ostatnia wspinaczka, to jesteśmy starzy, bez względu na to, czy mamy czterdzieści, czy osiemdziesiąt lat.

Fred Smith

Czytaj dalej  ›

Masz cele, czy pragnienia?

Wytyczanie celów i praca nad ich realizacją może niewiarygodnie przeobrazić nasze życie. Jednak słowo cel należy do tej grupy terminów, które najczęściej w naszej kulturze są niewłaściwie definiowane.

Wielu za cele uważa swoje marzenia i pragnienia, przez co de facto nie mają konkretnych celów. W wyniku tego ludzie ci nie mogą wykorzystać mocy celów do budowania udanego, satysfakcjonującego i skutecznego życia.

Jako że cel często jest mylony z pragnieniem, to warto uzmysłowić sobie różnicę pomiędzy nimi.

Czytaj dalej  ›

Przywództwo i ludzie

Gdy patrzę wstecz na swoją służbę i przywództwo, to muszę przyznać, że największe błędy, które popełniłem i nad którymi boleję, dotyczyły mojego podejścia do otaczających mnie ludzi. Za bardzo byłem pochłonięty s o b ą, realizacją s w o j e g o potencjału i s w o i c h zamysłów. Za mało zwracałem uwagę na innych. Nie byłem też dostatecznie wrażliwy. Byłem przekonany, że sukces przyjdzie do mojego życia dzięki ciężkiej pracy, wyrzeczeniom i poświęceniom. Jakże się myliłem! Oczywiście, aby odnieść sukces należy ciężko pracować, wyrzekać się różnych rzeczy i poświęcać się, ale rzeczy te nie są głównymi składnikami recepty na sukces. Ma ona elementy o wiele istotniejsze – należą do nich przede wszystkim dobra relacja z Bogiem i z ludźmi.

Prawdziwy sukces w służbie i w przywództwie jest przede wszystkim owocem dobrych relacji z Bogiem i z ludźmi.

Czytaj dalej  ›

Grzechy zaniedbań – pouczający przykład króla Dawida

Historią, która idealnie obrazuje potęgę grzechów zaniedbania jest życie króla Dawida. Mężczyzna ten był niesamowitym człowiekiem sukcesu. Jeszcze jako nastolatek został wybrany przez Boga na władcę Izraela i namaszczony. Był wybitnym wojownikiem i dowódcą. Zabijał olbrzymy, prowadził udane kampanie wojskowe. Był rozpoznanym królem, który poszerzył granice swego państwa. Pokonał wrogów, a w mieście, które podbił ustanowił swój tron i stworzył stolicę. Rok po roku wzrastał w siłę. Prócz tego był poetą, muzykiem, wymyślał instrumenty muzyczne. Miał bliską relację z Bogiem. Słowo Boże mówi o nim, że był człowiekiem według serca Bożego. Chyba nie można wyżej ocenić człowieka.

Ale… Okazuje się, że ten człowiek sukcesu, szanowany przez ludzi i Boga, też miał swoje chude krowy. Dopuścił się poważnych zaniedbań, z kolei te zaniedbania stworzyły środowisko, w którym zrodziły się paskudne problemy i wyzwania. W wyniku tego ucierpiał nie tylko Dawid, ale również jego rodzina i wielu obywateli z jego królestwa. Tysiące ludzi straciło życie. Życiowa historia tego króla uczy nas, że nie warto być olbrzymem w wybranych dziedzinach, będąc w tym samym czasie karłem w pozostałych. Uczymy się z niej również tego, jak dalekosiężne konsekwencje mogą mieć zaniedbania.

W tym miejscu chciałbym wskazać ci na trzy zaniedbania w życiu Dawida, które przyczyniły się do poważnych nieszczęść.

Czytaj dalej  ›

Zatrzymuj się, aby spędzać czas z tymi, na których zależy ci najbardziej

Jeszcze nikt nigdy na łożu śmierci nie żałował, że nie spędził więcej czasu w pracy. Za to każdy żałuje, że nie spędził więcej czasu z tymi, na których mu najbardziej zależało.

Dobre i satysfakcjonujące relacje z ludźmi są jednym z podstawowych elementów dobrego i satysfakcjonującego życia. Czasami dajemy się tak bardzo porwać wirowi rzeczywistości, że tracimy relacje z cennym ludźmi. Często słabością ludzi odnoszących sukcesy jest to, że najmniej wartościowego czasu poświęcają osobom, na których zależy im najbardziej. W ten sposób pozbawiają samych siebie i tych, którzy są dla nich najcenniejsi, możliwości przeżycia niezwykłych chwil.

Powinniśmy pamiętać, że w dziedzinie relacji doświadczamy działania zasady siania i zbierania. Oznacza to po pierwsze, że możemy żąć z tego, co zostało zasiane, a po drugie, nie możemy żąć z tego, co nie zostało. Poważne problemy zaczynają się wtedy, kiedy siejemy złe rzeczy, lub nie siejemy tego, co powinniśmy. Takie postępowanie prędzej, albo później mści się okrutnie.

Czytaj dalej  ›

Jak dowiedziałem się, że jestem głupcem, ale nie zrozumiałem przesłania

marcin_zamozny_2015W 1996 roku, gdy jeszcze prowadziłem amatorski teatr laki zostałem zaproszony na dziesięciodniowe szkolenie do Stanów Zjednoczonych. To była wspaniała przygoda i fascynujący czas. Z całej Ameryki zjechali się lalkarze, autorzy scenariuszy, brzuchomówcy, klauni i inni tego typu zapaleńcy oraz oryginały. Szkolenie odbywało się w dużym miasteczku akademickim. W ciągu dnia chodziłem na różnego rodzaju warsztaty, a wieczorem podziwiałem wspaniałe występy teatralne. Były niesamowite. Najbardziej zapadł mi w pamięci występ przy użyciu lalek fluorescencyjnych świecących w ciemności.

Któregoś wieczora jechałem na tylnym siedzeniu z dyrektorem służby chrześcijańskiej, która zorganizowała to szkolenie. Prowadził auto, obok niego siedział Brytyjczyk, ewangelista, który spędzał wiele czasu na przemawianiu w Afryce. Obydwoje byli około pięćdziesiątki i mówili o obciążeniu, jakim dla organizmu i zdrowia mogą być częste podróże i intensywna praca zawodowa. Rozmowa zeszła na odpoczynek. Okazało się, że obydwaj uwielbiają grę w golfa. Więc przez następne kilka minut z ożywieniem rozmawiali o uprawianiu tego sportu.

Miałem wtedy 23 lata. Moim jedynym zainteresowaniem i pasją było głoszenie Jezusa. Żyłem kazaniami, chrześcijańskim teatrem lalki i przemawianiem na ulicy. Gdy tak ich uważnie słuchałem pomyślałem sobie: Świat ginie bez Jezusa, a oni grają sobie w golfa? Przecież to nienormalne. Co to za niskie standardy życia i chrześcijaństwa?

Czytaj dalej  ›

Życiowy balans – o tym, jak uczyłem się, że jestem hodowcą krów

Po trzydziestym piątym roku życia, krótko po rozpoczęciu pracy w charakterze coacha, zacząłem odkrywać słowo r ó w n o w a g a. Do tej pory nie zastanawiałem się zbytnio nad tym zagadnieniem, ale praca z liderami, z którymi prowadziłem prywatne sesje coachingowe, a także kilka moich dotkliwych błędów i porażek, których doświadczyłem w moim życiu osobistym i zawodowym, zmusiło mnie do pochylenia się nad tym niezwykle ważnym tematem.

Jak moje osobiste życie zaczęło drżeć w posadach

Od swojej młodości byłem człowiekiem pasji. Duży nacisk i świadomą pracę wkładałem w rozwój duchowości, rozwój osobisty i pracę zawodową / służbę. To były moje silne strony, silnik mojego życia, który przez wiele lat ciągnął mnie do przodu, czasami w zawrotnym tempie. O te dziedziny dbałem, w tych sferach inwestowałem w siebie i swój osobisty rozwój.

Tak żyłem przez piętnaście lat. Czułem się spełniony i wydawało mi się, że moje życie zmierza w rewelacyjnym kierunku. Niestety, po trzydziestym roku życia moje istnienie zaczęło drżeć w posadach, a okręt mojego życia rozpadał się podczas żeglugi na otwartym morzu. Nieoczekiwanie zaatakowały mnie moje zaniedbania. Zacząłem powoli odkrywać, że choć rozwój mojej duchowości, rozwój osobisty, a także progres w pracy zawodowej i służbie to ważne rzeczy i należy się do nich przyłożyć, to jednak są też inne sfery życia, których również nie wolno bagatelizować i zaniedbywać.

Czytaj dalej  ›

Uczenie się dbania zarówno o siebie, jak i o innych

Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich! (Filipian 2:4 BT)

Gdy miałem 35 lat poczułem się jak pusty garnek z wypalonymi dziurami. Czułem się wykorzystany, zużyty, wypalony, wzgardzony, odrzucony.  Myślałem, że nie mam nic wartościowego, czym mógłbym się podzielić z innymi. Czułem się tak, jakbym zjeżdżał na bocznicę, aby utknąć wśród starych, wysłużonych, zardzewiałych i zniszczonych wagonów.

Jedną z przyczyn ku temu była moja dysfunkcja, z której nie zdawałem sobie wtedy sprawy. W tym czasie byłem nastawiony na to, aby pomagać, dawać i inwestować w innych, ale sam nie prosiłem o pomoc, nie mówiłem o tym, czego potrzebuję i nie eksponowałem się na to, aby ludzie mogli we mnie zainwestować. W rzeczywistości nie chciałem niczego przyjmować, nie szukałem pomocy, a jeśli już jej w czymś potrzebowałem, to byłem zbyt dumny, aby o nią poprosić. W wyniku tego wyjałowiłem się, czułem, że nic wartościowego nie mam już do dania, zacząłem się wypalać zawodowo. Miałem coraz mocniejsze przekonanie, że aby nadal móc dawać i pomagać, muszę zacząć coś przyjmować do swojego życia.

Czytaj dalej  ›